Tempo wzrostu gospodarczego może wynieść w tym roku 4,7-4,8 proc. - takie są nowe prognozy Ministerstwa Finansów. Do tej pory resort spodziewał się, że cały rok zamknie się wzrostem w granicach 4,6 proc. Wiceminister Stanisław Kluza powiedział w wywiadzie dla Reutera, że zmiana została spowodowana bardzo dobrymi wynikami produkcji przemysłowej w maju. Była o 19,1 proc. wyższa niż rok wcześniej. Zdaniem Kluzy, w II kw. wzrost gospodarczy powinien wynieść ok. 5 proc., a nawet może przekroczyć ten poziom. W I kw. wzrost gospodarczy wyniósł 5,2 proc.
Wiceminister zaznaczył, że szybki wzrost gospodarki nie przekłada się na narastanie presji inflacyjnej. - Ona jest nadal niska. Świadczy o tym fakt, że dynamika wydajności pracy jest wyższa niż dynamika płac. Po lekkim wzroście w czerwcu i w lipcu, spadku w kolejnych miesiącach, inflacja na koniec roku powinna wynieść 1,3-1,4 procent - dodał Kluza.
Mirosław Pietrewicz, członek Rady Polityki Pieniężnej, powiedział w wywiadzie dla Bloomberga, że inflacja w grudniu wyniesie 1,5 proc. Członek RPP również nie widzi ryzyka wzrostu inflacji ze strony popytu wewnętrznego. Obawia się natomiast wpływu deprecjacji złotego, z jaką mamy obecnie do czynienia. Z tego powodu, według Pietrewicza, RPP nie powinna obniżać stóp procentowych. Ale nie powinna ich też podnosić - o ile nic złego nie będzie się dziać z kursem naszej waluty.
Bloomberg, Reuters