Jego krótkoterminowym zadaniem było uruchomienie spółki w Moskwie i w Kijowie. Biorąc pod uwagę, że pracuje z nami od lutego, Opoczno (Rus) zarejestrowaliśmy z końcem maja, a Opoczno Ukraina trzy tygodnie później - myślę, że tak. W Rosji poziom biurokracji jest chyba jeszcze wyższy niż w Polsce, więc zarejestrowanie spółki w niespełna cztery miesiące to, moim zdaniem, spory sukces.
Jaka jest organizacja sprzedaży w Rosji? Inna?
Jest bardzo podobna do tej w Polsce. Naszymi klientami są hurtownicy i sieci handlowe. Za ich pomocą płytki z Opoczna trafiają do salonów detalicznych. Jedyna różnica polega na tym, że w Polsce nasi przedstawiciele odwiedzają bezpośrednio punkty detaliczne, żeby uzgodnić na przykład sposób ekspozycji kolekcji, a to kluczowa sprawa w tej branży. W Rosji do tej pory tak się nie działo. Dzięki nowej spółce nasi miejscowi przedstawiciele dotrą bezpośrednio do salonów i w ten sposób będą wspierać sprzedaż.
A co z produkcją? Przed debiutem w ubiegłym roku zapowiadali Państwo przejęcie rosyjskiego producenta w I półroczu tego roku lub budowę fabryki. Nie wyszło...
Pod koniec roku informowaliśmy, że rozmowy z jednym z podmiotów, który chcieliśmy przejąć, są zaawansowane. W negocjacjach postawiliśmy pewne warunki, głównie dotyczące wyników finansowych. Nie zostały spełnione w zakładanym przez nas stopniu i dlatego sprawa się przeciągnęła. Ostateczną decyzję podejmiemy w trzecim kwartale.
A jeśli tych warunków rosyjski partner nie spełni?