Reklama

Zadanie minimum wykonane

Publikacja: 29.06.2006 09:09

Zadaniem minimum, jakie stało do wykonania przed obozem byków, była obrona wczorajszego wzrostu. Dla zachowania dobrych nastrojów nie potrzeba było kontynuacji ruchu, ale wystarczyła jedynie płytka korekta. Zadanie to zostało wykonane i to z nawiązką. Nie tylko spadek cen był płytki, ale też popyt powiększył wczorajszy dorobek. Tym samym wyraźniej wyszedł ponad poziom 2700 pkt.

Czy można już mówić o zanegowaniu sygnałów zmiany trendu na spadkowy? Ja bym jeszcze nie był takim wielkim optymistą. Zwróćmy uwagę na fakt, że dzisiejszy wzrost dokonał się już przy mniejszym obrocie, którego wartość jest jedynie przyzwoita, a z pewnością nie można jej nazwać znaczącą. Nie umknęło chyba niczyjej uwadze to, że ten obrót jest mniejszy od tego z wtorku. Mimo iż próbowano kontynuować wzrost. Nieszczęśliwy, bo podważający sam ruch cen, jest moment wzrostu. Każdy ma świadomość, że zbliża się koniec czerwca, a zatem również kwartału i półrocza. Podnoszenie cen w tych dniach niekoniecznie musi oznaczać szczerą chęć powrotu na rynek.

Każdy też pamięta, że

obrona wsparcia nad 2400 pkt była dość ślamazarna. Popyt jakoś się nie palił do działania.

Teraz się to nagle zmieniło? Można się zastanawiać, czy ta zwyżka to nie jest tylko podpuszczenie przez podaż, by zadziałać z wyższego poziomu. Jaka jest bowiem alternatywa

Reklama
Reklama

dla takiego podejścia? Powrót do hossy? Te dwie ostatnie sesje mają przekonać, że rynek nadal jest silny, że stać go jeszcze na poważne wzrosty? Przyznam, że tego nie da się tu wyczytać. Gdzie zatem zakupy, gdzie poważna akumulacja?

Jedno byki z pewnością cieszy - ceny rosną, co pozwala na odrobienie części dotkliwych strat z poprzednich tygodni. Oczywiście jest to argument koronny. Niewątpliwym sukcesem jest powrót nad poziom 2700 pkt. Dziś została też zamknięta luka bessy na wykresie indeksu. Tym samym został zanegowany jeden z sygnałów słabości. W przypadku kontraktów do analogicznego wydarzenia jeszcze trochę brakuje. Pozostaje kierować się zasadą, że z rynkiem się nie dyskutuje. Nie ma jednak sensu popadanie w wielką euforię. Dzisiejszy wzrost zbliżył nas dopiero do pierwszego poważniejszego poziomu zniesienia - 38,2-proc. fali spadkowej. Jak widać, jest za wcześnie, by poważnie myśleć o powrocie do wzrostów podobnych do tych z kwietnia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama