Wprowadzenie zintegrowanego nadzoru może narazić instytucje finansowe na dodatkowe koszty dostosowania do nowych systemów sprawozdawczości. Dlatego - jak proponują przedstawiciele Związku Banków Polskich - nowa Komisja Nadzoru Finansowego powinna być budowana wokół Narodowego Banku Polskiego.
W praktyce oznaczałoby to skorzystanie z organizacji pracy, systemów zbierania danych i zasobów informacji Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego. - Opowiadamy się za budowaniem nadzoru wokół banku centralnego, bez względu na to, kto będzie tą instytucją kierował - mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes ZBP. NBP pozostaje jednak przy swoim stanowisku, że najlepszym rozwiązaniem jest utrzymanie dotychczasowego systemu nadzoru. PiS nie odrzuca propozycji związku. - Taka metoda działania zintegrowanego nadzoru nie jest wykluczona - mówi Artur Zawisza, poseł PiS. Zawisza uważa jednak, że trudno byłoby zaakceptować obecność przedstawicieli instytucji nadzorowanych jako ciała doradczego w KNF, czego domaga się ZBP.
Dodatkowo, w opinii K. Pietraszkiewicza, we władzach komisji powinien się znaleźć reprezentant bankowego Funduszu Gwarancyjnego i Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, które w razie bankructwa banku lub ubezpieczyciela chronią pieniądze klientów. - BFG wymienia się danymi z obecnym nadzorem bankowym. Nie wiadomo, czy podobnie będzie w nowej strukturze - mówi Andrzej Woliński, dyrektor generalny ZBP. W przeciwnym razie, zdaniem Wolińskiego, BFG będzie zmuszona zbudować własny system monitorowania rynku, do którego banki będą się musiały dostosować. - To oznacza dodatkowe koszty, które zostaną przerzucone na klientów - dodaje K. Pietraszkiewicz.
ZBP proponuje też objęcie nadzorem takich instytucji, jak np. spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe czy pośrednicy kredytowi. - Mamy dość takiej sytuacji, że naganne zachowania niektórych instytucji przypisuje siź bankom - mówi K. Pietraszkiewicz. Zdaniem A. Zawiszy objęcie kolejnych firm nadzorem wymaga odrębnej dyskusji.