Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) zapowiada kolejne ograniczenia w ruchu. Powód to upały i, co za tym idzie, podatny na odkształcenia asfalt. Możliwe, że zakaz pojawi się już w tym tygodniu. Ciężarówki całe dnie spędzą na parkingach.
Jeśli przygrzeje
GDDKiA w ubiegłym tygodniu ograniczyła ruch samochodów ciężarowych na drogach w dziesiźciu województwach. Zakaz dotyczył pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 12 ton i obowiązywał od godziny 11.00 do 22.00. Według Andrzeja Maciejewskiego, rzecznika GDDKiA, zakazy mają chronić drogi przed zniszczeniem. Te ograniczenia niekorzystnie wpływają na działalność firm przewozowych. - Transport tylko nocami powoduje zamieszanie w harmonogramach i straty finansowe. Postoje samochodów na parkingach kosztują, i to niemało - mówi Maciej Bielicki, prezes Pekaesu.
Szacuje się, że całodniowy postój jednego tylko samochodu kosztuje firmę transportową od 500 do 600 zł. Przy 100 samochodach będzie to już 50-60 tys. zł. Mogą być też kary od kontrahentów. - Część klientów rozumie, że ta sytuacja jest niezależna od nas. Nie mamy bowiem wpływu ani na temperaturę, ani na przepisy - twierdzi Bogna Błasiak z Raben Logistics. Szefowie firm spedycyjnych narzekają, twierdząc, że to nie wina upałów, ale dróg. - Gdyby w Hiszpanii czy we Włoszech robili tak drogi, jak u nas, to ciężarówki nie jeździłyby tam przez kilka miesięcy w roku - żali się pragnący zachować anonimowość szef firmy transportowej.
Pojazdy, które nie podlegają żadnym ograniczeniom w ruchu, to m.in. samochody wojskowe, służb ratunkowych, pocztowe, przewożące żywe zwierzęta czy szybko psującą się żywność.