Nie jest tak, że dyrektor generalny GM Rick Wagoner zupełnie odrzuca pomysł porozumienia firm, które razem mogą opanować jedną czwartą światowego rynku motoryzacyjnego. Według informacji "Wall Street Journal", powołującego się na informatorów z otoczenia zarządu firmy, Wagoner, który jest też szefem rady nadzorczej koncernu, zaproponuje pozostałym jej członkom przeprowadzenie badania, jakie korzyści może przynieść współpraca z Renault i Nissanem. Dopiero jego wyniki mają stać się podstawą do dalszych działań.
Wagoner jest urażony
Ta sama gazeta twierdzi jednak, że Wagoner ma dziś zgłosić wiele uwag dotyczących zarówno samej istoty porozumienia z dwoma pozostałymi producentami samochodów, jak też sposobu, w jaki sprawę nagłośniono.
Przypomnijmy, że z ideą sojuszu wyszedł miliarder Kirk Kerkorian. Jest to teraz największy indywidualny udziałowiec GM, który na akcjach borykającej się z kłopotami firmy stracił już ponad miliard dolarów. Po cichu porozumiał się z Carlosem Ghosnem, który uratował od bankructwa japońskiego Nissana, a teraz z sukcesami szefuje także Renault. Te dwie firmy, od siedmiu lat ściśle współpracujące ze sobą, miałyby wesprzeć GM, kupując po 10 proc. akcji, a także współuczestnicząc, na przykład, w zakupach części. Wagoner i inni członkowie zarządu GM mają dziś dać do zrozumienia, że traktują projekt jako wrogie wobec siebie przedsięwzięcie.
Z informacji agencji Reutera, pochodzących od osób związanych z Kerkorianem, wynika, że jego plany znalazły poparcie przynajmniej części członków rady nadzorczej GM.