Permira przejmie kontrolę nad węgierskim koncernem
Tylko niecałą godzinę można było w piątek handlować papierami największej węgierskiej firmy chemicznej na giełdzie w Budapeszcie. Parę minut przed godziną 10.00 prowadzący sesję zawiesił obroty akcjami. Godzinę później wstrzymano również handel walorami na warszawskim parkiecie. Kurs BorsodChemu zatrzymał się w okolicach 2,7 tys. forintów. Na GWP zdążył wzrosnąć o 2,1 proc., do 39,8 zł.
Przez dłuższy czas nie było wiadomo, co jest powodem wstrzymania handlu. Spółka informowała jedynie, że wkrótce poda istotną informację. Sprawa wyjaśniła się dopiero po południu. Okazało się, że nikomu nieznana firma Kikkolux, zarejestrowana w Luksemburgu, pozyskała opcje zakupu ok. 48 proc. akcji węgierskiego koncernu. W praktyce może w ten sposób przejąć kontrolę nad BorsodChemem, gdyż chodzi o blisko 52 proc. papierów obecnych w obrocie (ok. 4 proc. to walory pracownicze zdeponowane w banku). Oferta wywołała zamieszanie nad Dunajem. Pojawiły się plotki, że za propozycją stoi rosyjski Łukoil. Jednak wkrótce okazało się, że firma Kikkolux jest własnością jednego z największych europejskich funduszy private equity - Permira Founds.
Fundusz zawarł umowę opcji na zakup całych pakietów akcji od dwóch największych akcjonariuszy BorsodChemu - biznesmena Megdeta Rahimkulova i austriackiej spółki VCP. Rahimulkov i związane z nim podmioty mają w sumie 26,16 proc. akcji koncernu, a VCP 21,83 proc. Umowa przewiduje, że Kikkolux będzie mógł nabyć akcje spółki do końca października tego roku po 3 tys. forintów za papier (ok. 43,56 zł). Jeśli fundusz skorzysta z opcji, to zgodnie z węgierskim prawem będzie musiał ogłosić wezwanie na pozostałe papiery. Zaoferuje wtedy wyższą z dwóch wartości: cena z oferty dla VCP i Rahimulkowa bądź też średnia z sześciu ostatnich miesięcy notowań. Prawdopodobnie będzie to ta pierwsza wartość.
- Szacuję, że w efekcie tych informacji kurs akcji BorosodChemu podskoczy do ok. 2900-2930 forintów - prognozuje Tomas Pletser z Erste Securities.