Z punktu widzenia rynków finansowych, moment na tak radykalne zmiany na szczytach władzy nie jest zbyt fortunny. Wraz z wyprzedażą aktywów na rynkach wschodzących w maju i czerwcu, inwestorzy stali się bardziej wrażliwi na kwestie związane z ryzykiem. Na wiosnę nie zaprzątali sobie głów potencjalnymi zagrożeniami. Teraz często je wyolbrzymiają.
Decyzja o zmianie premiera i rządu (czy też tylko jego rekonstrukcji - tego dokładnie nie wiemy) stanowi czynnik ryzyka. Jego znaczenie może być tym większe, im dłużej będzie trwać niepewność związana ze składem nowego rządu oraz jego polityką. Po prostu: inwestorzy wolą najgorszą prawdę, której konsekwencje mogą ocenić, niż trwanie w niepewności.
Fiasko nowego rządu
to szybsze wybory
W dłuższej perspektywie objęcie stanowiska premiera przez szefa największej partii parlamentarnej oznacza, że kłopoty ze sprawnym funkcjonowaniem takiego rządu będą oznaczać przedterminowe wybory. Pozycja Jarosława Kaczyńskiego w Prawie i Sprawiedliwości i na polskiej scenie politycznej jest bardzo silna, więc jeśli on nie będzie w stanie zapanować nad koalicjantami, to pewnie jedynym rozwiązaniem bźdą wcześniejsze wybory.