Reklama

Zmiana premiera może zniechęcić inwestorów

Piątkowe zachowanie złotego i papierów skarbowych sugeruje, że zmiana premiera nie będzie dobrze przyjęta przez inwestorów

Publikacja: 10.07.2006 09:57

Z punktu widzenia rynków finansowych, moment na tak radykalne zmiany na szczytach władzy nie jest zbyt fortunny. Wraz z wyprzedażą aktywów na rynkach wschodzących w maju i czerwcu, inwestorzy stali się bardziej wrażliwi na kwestie związane z ryzykiem. Na wiosnę nie zaprzątali sobie głów potencjalnymi zagrożeniami. Teraz często je wyolbrzymiają.

Decyzja o zmianie premiera i rządu (czy też tylko jego rekonstrukcji - tego dokładnie nie wiemy) stanowi czynnik ryzyka. Jego znaczenie może być tym większe, im dłużej będzie trwać niepewność związana ze składem nowego rządu oraz jego polityką. Po prostu: inwestorzy wolą najgorszą prawdę, której konsekwencje mogą ocenić, niż trwanie w niepewności.

Fiasko nowego rządu

to szybsze wybory

W dłuższej perspektywie objęcie stanowiska premiera przez szefa największej partii parlamentarnej oznacza, że kłopoty ze sprawnym funkcjonowaniem takiego rządu będą oznaczać przedterminowe wybory. Pozycja Jarosława Kaczyńskiego w Prawie i Sprawiedliwości i na polskiej scenie politycznej jest bardzo silna, więc jeśli on nie będzie w stanie zapanować nad koalicjantami, to pewnie jedynym rozwiązaniem bźdą wcześniejsze wybory.

Reklama
Reklama

Ostatnie sondaże, w których PiS ma niewielką przewagę nad Platformą Obywatelską, nie dają nadziei na duże zmiany po szybszych wyborach. Groziłoby natomiast rozdawaniem publicznego grosza, a także utratą czasu w pracach nad wypełnianiem kryteriów z Maastricht koniecznych do przyjęcia euro.

Polityka, a nie gospodarka na czele

Kazimierza Marcinkiewicza trudno było uznać za fachowca od spraw gospodarczych, ale jego wcześniejsza działalność w sejmowej komisji skarbu powodowała, że nie był osobą anonimową. Jarosław Kaczyński jest znany głównie z aktywności politycznej, a okoliczności i tłumaczenia towarzyszące zmianie premiera mogą tylko umacniać przekonanie, że nad dobrem gospodarki będą górować cele polityczne.

W sobotę Jarosław Kaczyński powiedział, że na pewno nie zrobi nic złego dla finansów publicznych. To symptomatyczne słowa, w sytuacji gdy wymagają działań poprawiających ich stan.

W piątek było widać niepokój

Na rynku walutowym i obligacji już w piątek dawało się wyczuć zaniepokojenie przez napięcie na linii Marcinkiewicz - Kaczyński. Nasze obligacje zupełnie nie zareagowały na wyraźną poprawę koniunktury na rynkach bazowych. Złoty nie wzmocnił się zbytnio w ślad za idącym w górę euro. Podczas wieczornego handlu, kiedy oficjalnie było już wiadomo, że nastąpi zmiana premiera, poszedł wyraźnie w dół. Prawdziwe reakcje poznamy dopiero dziś.

Reklama
Reklama

Można się spodziewać osłabienia złotego oraz wyprzedaży obligacji. Deprecjacja złotego jest przy tym inflacjogenna, a to zwiększa obawy o zaostrzenie polityki monetarnej. To zła wiadomość dla obligacji, których przecena często wywołuje równoległy ruch na rynku złotego (zagraniczni inwestorzy złote uzyskane ze sprzedaży papierów skarbowych zmieniają na waluty).

Na giełdzie od dłuższego czasu pierwsze skrzypce odgrywają krajowi inwestorzy, którzy są mniej wrażliwi na wydarzenia na scenie politycznej. Dlatego poniedziałkowe zachowanie GPW, o ile ewentualna wyprzedaż obligacji i złotego nie przybierze dużych rozmiarów, w wielkim stopniu będzie zależeć od sytuacji na zagranicznych rynkach i notowań surowców.

Komentarz

Janusz Jankowiak

główny

ekonomista Polskiej Rady Biznesu

Reklama
Reklama

Nowy premier potrzebuje wsparcia

Najważniejsze jest usuniźcie niepewności związanych z ryzykiem fiskalnym. Inwestorzy potrzebują wiarygodnych zapewnień. Jarosław Kaczyński powinien jak najszybciej złożyć deklaracje na temat reformy finansów publicznych i eliminacji ryzyka fiskalnego. Nowy premier nie jest zbyt

biegły w sprawach gospodarczych i chyba niezbyt dobrze czuje sprawy fiskalne. Potrzebne jest mu wsparcie wiarygodnej osoby. Nie sądzę, by nowy minister finansów miał ważniejsze zadanie niż budżet Polski na 2007 rok.

Najgorszym scenariuszem byłoby powołanie

na szefa resortu finansów kogoś, kto nie jest znany rynkom. W poniedziałek na rynkach możemy spodziewać się wyprzedaży. Nerwówki można

Reklama
Reklama

było uniknąć, gdybyśmy od razu - na początku weekendu - poznali nazwisko nowego ministra finansów.

Lars Christensen

ekonomista Danske Bank

To źle wróży reformom

Zmiana premiera w Polsce to bardzo zła wiadomość, która świadczy o tym, że w obozie rządzącym znaczenia nabiera skrzydło nacjonalistyczne i antyreformatorskie. To źle wróży prorynkowym reformom i zapewne odbije się niekorzystnie na polityce fiskalnej. W takiej sytuacji bardziej prawdopodobne stają się próby ograniczenia niezależności banku centralnego. Z kolei inwestorzy zaczną się zastanawiać, czy Polska w ogóle kiedykolwiek wejdzie do strefy euro. Chodzi przy tym nie tylko o inwestorów działających na rynkach finansowych, ale też firmy, które chciałyby gdzieś w Europie Środkowej zlokalizować swoje fabryki. Można się spodziewać, że inwestycji bezpośrednich będzie mniej. W krótkim terminie będziemy mieli do czynienia z osłabieniem na rynku obligacji i walutowym. Nasza prognoza w horyzoncie trzymiesięcznym to 4,15 zł za euro. Prawdopodobnie taki poziom zostanie osiągnięty bardzo szybko.

Reklama
Reklama

Katarzyna Zajdel-Kurowska

główna

ekonomistka Banku

Handlowego

Nie ma kto uciekać

Reklama
Reklama

Spodziewam się gwałtownej reakcji rynku. Złoty jeszcze wyraźnie osłabnie. Kurs może szybko dojść do 4,17 zł za euro. To ważny poziom z punktu widzenia analizy technicznej. Jeśli zostanie pokonany, możemy się znaleźć wyraźnie powyżej 4,20 zł za euro. Z drugiej strony, warto sobie uzmysłowić fakt, że w czerwcu bardzo dużo kapitału odpłynęło z Polski. W uproszczeniu można powiedzieć, że właściwie nie ma już kto od nas uciekać.

To, z czym mamy do czynienia w polityce, to przecież jeszcze nie koniec świata. Pamiętajmy, że sama Platforma Obywatelska tuż po wyborach nawoływała, żeby Jarosław Kaczyński został premierem. Z rynkowego punktu widzenia może jedynie martwić fakt, że zmiana premiera była niespodziewana i inwestorzy po prostu nie byli na nią przygotowani tak, jak było w przypadku Zyty Gilowskiej, o której odejściu mówiło się od dłuższego czasu.

Rynek czeka na poglądy

Tak długo, jak Jarosław Kaczyński nie przedstawi swoich poglądów na temat polityki gospodarczej rządu, na rynku będzie panował niepokój - ocenił Witold Orłowski z Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych. Jego zdaniem, główny problem przyszłego premiera polega na tym, że dotychczas nie prezentował on swoich opinii gospodarczych. - Wiemy, że jest zwolennikiem ścigania afer, natomiast nic nie wiemy, co sądzi na temat deficytu budżetowego, długu

publicznego, polityki pieniężnej, kursu walutowego czy podatków - dodał

W. Orłowski. Według niego, w obecnym rządzie są osoby, które "mają egzotyczne poglądy z punktu widzenia ekonomii". - Jeśli Jarosław Kaczyński będzie ulegać tym poglądom, to na rynku będzie niepokój. Wystarczy, żeby powiedział, że nie należy przejmować się deficytem i można go zwiększać, złoty

straciłby 10 proc. wartości - mówi W. Orłowski.

PAP

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama