Zachowanie Nasdaq100 na środowej sesji, podczas której ten zrzeszający 100 największych

spółek technologicznych indeks przełamał poprzedni dołek i osiągnął najniższy poziom od roku, trafnie przepowiadało kłopoty dla reszty rynku. Zresztą notowania Nasdaq100 w początkach maja były również dobrym zwiastunem późniejszej wyprzedaży. Wczoraj jego śladem poszedł Nasdaq Composite - przebił czerwcowy dołek. Słabość sektora technologicznego jest odzwierciedleniem obaw przed zwolnieniem tempa rozwoju amerykańskiej gospodarki. Nasdaq powinien teraz przetestować jesienny dołek przy 2037 pkt. Nie wydaje się, by tutaj spadek mógł się zatrzymać. Silniejszego wsparcia można upatrywać dopiero w strefie 1900-1950 pkt, związanej z dołkiem z wiosny 2005 r. oraz 61,8-proc. zniesieniem zwyżki trwającej od sierpnia 2004 r.

Przebieg notowań w segmencie technologicznym źle wróży całemu amerykańskiemu parkietowi. S&P 500 spadł wczoraj poniżej zamknięcia z 15 czerwca, czym zrobił duży krok w stronę powrotu do zniżek. Skoro nie udało się indeksowi utrzymać powyżej poziomów, do jakich dotarł na fali oczekiwań na koniec (przerwę) podwyżek stóp procentowych, to oznacza, że znów powróciły obawy przed kolejnymi ruchami podnoszącymi koszt pieniądza (sprzyja temu rekordowo droga ropa) albo w zakończeniu cyklu zacieśniania polityki monetarnej inwestorzy zaczęli widzieć potwierdzenie spowolnienia gospodarczego. Takie rozważania mają jednak większe znaczenie dla rynku obligacji niż akcji.

Zamknięcie S&P 500 poniżej 1256 pkt zapowiada próbę przełamania czerwcowego dołka. Został ukształtowany na wysokości 1224 pkt. Po przebiciu tej bariery coraz łatwiej będzie bronić tezy o rozpoczęciu trwalszej dekoniunktury. Takie przypuszczenia wzmacnia miesięczny MACD, na którym coraz wyraźniejszy staje się sygnał sprzedaży. Na tym popularnym wskaźniku, pomagającym określać kierunek i siłę trendu, pojawił się on pierwszy raz od 6 lat.