Dwa ostatnie miesiące przyniosły rekordowy przyrost kredytów dla klientów indywidualnych - wynika z opublikowanych wczoraj danych Narodowego Banku Polskiego. W czerwcu zadłużenie gospodarstw domowych zwiększyło się o 5,1 mld zł. Miesiąc wcześniej przyrost był jeszcze większy - sięgał niemal 6 mld zł. W czerwcu zadłużenie gospodarstw domowych było o niemal 29 proc. wyższe niż rok wcześniej. W maju i kwietniu dynamika niewiele przekraczała 20 proc.
Skutek rekomendacji
Powód takiego przyrostu jest oczywisty: to kredyty mieszkaniowe. Od początku lipca w bankach obowiązuje tzw. rekomendacja S, czyli zalecenia Komisji Nadzoru Bankowego dotyczące między innymi sposobu ustalania zdolności kredytowej klientów. Zostały one wprowadzone po to, żeby doprowadzić do ograniczenia kredytów denominowanych w walutach obcych. Powszechnie oczekiwano, że ubocznym efektem obowiązywania ograniczeń będzie odcięcie od możliwości zaciągnięcia kredytów części potencjalnych klientów banków. To zaś sprawiło, że duża grupa osób zdecydowała się zaciągnąć kredyty w ostatnich miesiącach pierwszej połowy roku.
Przyrost kredytów dla ludności w czerwcu był mniejszy niż miesiąc wcześniej. Może to wskazywać, że klienci nie czekali na ostatni moment przed wejściem w życie ograniczeń (poza tym część banków dostosowała się do nowych regulacji z wyprzedzeniem).
Trzeba też pamiętać, że czerwcowy wynik został nieco zawyżony ze względu na znaczne osłabienie złotego, do jakiego doszło w minionym miesiącu. Wobec euro złoty stracił 2,4 proc., wobec dolara spadek osiągnął 3,7 proc. W maju skala deprecjacji była mniejsza (wobec dolara złoty nawet się umocnił). Zmiany kursów mają znaczenie, bo niemal jedna trzecia zadłużenia gospodarstw domowych to kredyty walutowe - deprecjacja złotego powoduje wzrost wartości takich zobowiązań.