Do końca 2007 r. spółka chce osiągnąć zwrot z kapitału własnego na poziomie od 17 do 20 proc. - Możliwe, że te wyniki uda się zrealizować jeszcze w tym roku - mówi prezes Heidelberg Cementu, Bernd Schleifele. Przedsiębiorstwo goni pod względem rentowności konkurentów - Lafargea i Holcim. - Teraz na produkcję tony cementu wydajemy o 2 do 2,5 euro więcej niż inne duże koncerny z branży. Jeszcze niedawno różnica w kosztach była dwa razy większa - chwali się Schleifele. - Produkcja wzrosła w ubiegłym roku o 19 proc., dodaje. Heidelberg Cement, który planował zwolnić w Europie do 2007 r. 1150 pracowników administracji, już zlikwidował połowę z tych stanowisk. Ponieważ wyniki się poprawiły, spółka zrezygnowała z dalszych redukcji. Obecnie koncern szuka oszczędności wydłużając godziny pracy zakładów.
Wyższy zysk, jak zapewnia Schleifele, zostanie w znacznej mierze przeznaczony na zakupy nowych cementowni w Europie Wschodniej i Azji Centralnej. - Na przejęcia w tym roku przeznaczymy pół miliarda euro - twierdzi. Koncern na razie nie planuje zakupów w naszym kraju. - W Polsce mamy nasz najnowocześniejszy zakład - Górażdże. Już teraz jesteśmy nad Wisłą liderem sprzedaży cementu - mówi "Parkietowi" Brigitte Fickel, dyrektor działu relacji inwestorskich. - Chcemy lepiej zaistnieć na nowych, szybko rozwijających się rynkach - dodaje.
Przedsiębiorstwo, które ma już zakłady w 50 państwach świata, w naszym regionie jest liderem branży w Czechach, Rumunii, Bośni i Hercegowinie oraz na Ukrainie, gdzie pod koniec 2005 r. kupiło kolejną fabrykę. Przed paroma dniami Heidelberg nabył większość udziałów w rosyjskiej cementowni Volsk. W maju niemiecka spółka weszła na rynek gruziński. Poza naszym regionem koncern intensywnie inwestuje także w Chinach, Indiach i Kazachstanie. - Będziemy dalej rozwijać działalność w Europie Wschodniej i Azji - mówi Schleifele. Jego zdaniem nie może być jednak mowy o szale zakupów. Prezes przed podjęciem decyzji o kupnie osobiście ogląda każdy zakład.
Tempo ekspansji zostanie utrzymane, jednak będzie ona postępować małymi kroczkami. W takich krajach jak Ukraina czy Gruzja opór władz antymonopolowych przy przejęciach zakładów cementowych jest znikomy. Scheifele nie wyklucza fuzji gigantów, jednak wskazuje, że mogłaby ona wywołać w niektórych krajach sprzeciw ze strony administracji chroniącej rynek przed zbytnią koncentracją. Jego zdaniem, przeciw połączeniom większych firm przemawiają również wysokie koszty takich operacji.