Dobra końcówka sesji z pewnością sprawiła, że nastroje byków się poprawiają. Trzeba jednak pamiętać o jednym - to tylko niewielki wzrost w porównaniu ze spadkami z ostatnich sesji. Zwyżka nie sięgnęła nawet pierwszego poważniejszego poziomu zniesienia, czyli 38,2% poprzedniej fali spadkowej zapoczątkowanej w środowe południe w ubiegłym tygodniu. Ten mizerny wzrost widać wyraźnie na wykresie. Tym samym radość posiadaczy długich pozycji (jak najbardziej zasadna, bo ceny w końcu wzrosły) powinna być tonowana. W tej chwili ocena rynku nie uległa diametralnej zmianie - mamy nadal ruch korekcyjny ostatniej przeceny, a ta z kolei jest korektą wzrostu, jaki został wykreślony na przełomie czerwca i lipca br. Sytuację zmieniłoby skuteczne zanegowanie czwartkowego silnego spadku, na co się na razie nie zanosi.

Wczorajsza zwyżka była podejrzana i to z kilku powodów. Po pierwsze, wyskok cen w górę miał miejsce przy niskim obrocie, co skutecznie zmniejsza pozytywną wymowę tej zmiany cen. Mieliśmy kolejną sesję biernej postawy przedstawicieli dużego kapitału. Warto też wspomnieć o tym, że wzrost wartości indeks zawdzięcza jedynie kilku dużym spółkom, które wchodzą w jego skład. Tu wyróżniły się KGHM i Pekao. Niewiele w tyle pozostało PKO BP. Reszta rynku nie parła aż tak mocno do przodu.

Po drugie, w czasie wzrostu, który pojawił się po 15.00, silnie spadała LOP. Jest to sygnał, że to nie nowy kapitał był źródłem zwyżki, lecz jedynie wychodzący z rynku posiadacze krótkich pozycji. Ci wychodzą, bo w dość krótkim czasie udało im się coś ugrać - czas na realizację zysków. Nie może umknąć naszej uwadze zmiana nastrojów, jakie miały miejsce na wczorajszej sesji, a które dały się zaobserwować w wartości bazy. Na początku sesji była ona dodatnia, co zaowocowało spadkiem cen. Przed południem jej wartość dochodziła do -12 pkt, a efektem był wzrost cen. W końcówce baza ponownie była dodatnia, co sugeruje, że ponownie górą są optymiści.

Taki układ nie sprzyja kontynuacji zwyżki. Piszę to, choć mam świadomość, że stawianie prognoz w sytuacji, gdy rynek jest bujany niewielką ilością kapitału, zakrawa na czyste zgadywanie. Obecna sytuacja ma niewiele wspólnego z prawdziwym rynkiem, który powinien być efektywny. Tym bardziej gdy niewielka kwota jest w stanie wpłynąć na poziom kursów.