Prawie 1,3 mln zł wyniosła strata netto Betacomu w okresie kwiecień-czerwiec, który dla informatycznej spółki jest pierwszym kwartałem roku obrachunkowego. Przed rokiem firma, zajmująca się dostarczaniem infrastruktury IT oraz produkująca oprogramowanie, zarobiła blisko 0,3 mln zł. Sprzedaż spadła z 24,8 mln zł do 17 mln zł obecnie. - Kontrakty w administracji publicznej opóźniają się. Dodatkowo musieliśmy wycofać się z części nietrafionych inwestycji dokonanych w poprzednich kwartałach. Chodzi np. o sieć oddziałów serwisowych - tłumaczył Mirosław Załęski, prezes Betacomu. Ze spółką pożegnało się 10 proc. zatrudnionych.
Ostatni kwartał pod kreską
Jak zapewnił przedstawiciel Betacomu, kolejne kwartały będą dużo lepsze. - W ciągu kilku najbliższych tygodni powinniśmy poinformować o podpisaniu kilku sporych umów z administracją publiczną na dostawę oprogramowania - mówił. M. Załęski jest przekonany, że firma przestanie ponosić straty. - Wszystko na to wskazuje, że już II kwartał naszego roku obrotowego, a na pewno dwa następne, zakończymy na plusie - oznajmił.
Podtrzymał wcześniejsze deklaracje, że tegoroczne przychody powinny być o 25-30 proc. większe niż rok wcześniej, kiedy wyniosły 115 mln zł. - Chcielibyśmy, żeby sięgnęły 140 mln zł - powiedział prezes Betacomu. Podkreślił, że nie jest to oficjalna prognoza. Jeśli chodzi o wynik netto, celem spółki jest wypracowanie najwyższego zysku w historii. - W rekordowym dotychczas roku obrotowym 2004/2005 zarobiliśmy prawie 3 mln zł - przypomniał M. Załęski. Wzrost wyników nie uwzględnia wpływu ewentualnych przejęć, do których przymierza się Betacom.
Rozmowy