Reklama

Cash Flow podkopał zaufanie do branży

Publikacja: 26.07.2006 07:39

Na giełdowy debiut kolejnej firmy windykacyjnej przyjdzie nam zapewne poczekać ponad rok. Dlaczego aż tyle? Bo Cash Flow, jedna z pierwszych spółek zajmujących się obrotem wierzytelnościami notowana na GPW, w ciągu zaledwie kilku tygodni bardzo podkopała zaufanie do całej branży. Cash Flow wszedł na warszawską giełdę w połowie maja br. Debiut Cash Flow był niewątpliwie udany. Nie minął jednak miesiąc, a na jaw zaczęła wychodzić smutna przeszłość władz spółki i jej samej.

Okazało się, że gliwicka prokuratura zamierza postawić zarzuty złamania przepisów kodeksu spółek handlowych: prezesowi i głównemu akcjonariuszowi Cash Flow Igorowi Kazimierskiemu, a także dwóm członkom rady nadzorczej: Adamowi Kazimierskiemu i Michałowi Pastuszce.

Sprawa dotyczyła nie samego Cash Flow, ale firmy Montochem, we władzach której zasiadały wszystkie wymienione osoby. Zdaniem prokuratorów, one, a także czterech innych członków zarządu i rady Montochemu m.in. działały na szkodę spółki i nie dopełniły obowiązku złożenia wniosku o jej upadłość. Już w dniu pierwszej publikacji "Pulsu Biznesu" na ten temat akcje Cash Flow spadły o prawie 30 proc.

Wkrótce okazało się, że są wątpliwości dotyczące prospektu emisyjnego śląskiego windykatora. Zdaniem jednego z byłych kontrahentów Cash Flow, firma nie ujawniła w dokumencie ważnego czynnika ryzyka: tego, że przez ponad dwa lata nie miała formalnie zarządu ani rady nadzorczej. Zaledwie kilka dni później okazało się, że ze współpracy z Cash Flow zrezygnowała firma Concordia Polska TUW. Windykator jednak nie poinformował o tym rynku.

Zarząd dąbrowskiej spółki broni się jak może i zaprzecza kolejnym informacjom. Nie zmienia to jednak faktu, że akcje Cash Flow warte są teraz mniej niż połowę tego, co w dniu debiutu, a Komisja Papierów Wartościowych i Giełd bacznie analizuje przeszłość spółki. Sytuację może poprawić jednak dzisiejsza konferencja, w trakcie której zarząd będzie odpowiadał na zarzuty wobec firmy. Krzysztof Matela, prezes firmy EGB Investments, jest przekonany, że Cash Flow bardzo podkopał zaufanie inwestorów do całej branży windykacyjnej. -Teraz to już na pewno nikt z branży szybko nie będzie próbował wejść na giełdę - mówi "Parkietowi".

Reklama
Reklama

Piotr Krupa, prezes Kruka, wydaje się jednak optymistą. Według niego, między liderami rynku wierzytelności a spółką Cash Flow istnieje bardzo wyraźna różnica: są to firmy kilkakrotnie większe, zarządzają zdecydowanie większymi portfelami wierzytelności, są ponadto zupełnie inaczej zorganizowane i mają rozwiniętą kulturę korporacyjną.

Jak wyjaśnia prezes Krupa, większość dużych polskich przedsiębiorstw zarządzających wierzytelnościami już ma inwestorów zagranicznych, którzy zanim zainwestowali, przeprowadzili drobiazgowe badanie spółek, które kupują. - Jestem pewien, że te diametralne różnice będą wyraźnie dostrzegane przez inwestorów giełdowych i przypadek Cash Flow absolutnie nie popsuje atmosfery wokół firm windykacyjnych - twierdzi Piotr Krupa.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama