Reklama

Za zwyżką kursów stała poprawa wyników

Pierwsze miesiące 2006 roku upłynęły pod znakiem wycofywania się inwestorów zagranicznych z warszawskiego parkietu, co w istotny sposób obniżyło stopy zwrotu z akcji największych spółek

Publikacja: 31.07.2006 09:38

Tezę o wycofywaniu się inwestorów zagranicznych potwierdzają dwa źródła - dane Narodowego Banku Polskiego i firmy Emerging Portfolio Fund Research, która zbiera informacje o przepływach środków w funduszach inwestycyjnych, działających na całym świecie. Z bilansu płatniczego wynika, że wycofywanie inwestorów zagranicznych z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie trwa od października 2005 r. W ciągu ośmiu miesięcy, z których każdy kończył się odpływem pieniędzy graczy zagranicznych z GPW, ta grupa inwestorów wycofała łącznie 1,6 mld euro (6,4 mld zł). Po 2000 r. warszawska giełda nie doświadczyła tak trwałego i dużego odpływu środków.

Z danych zbieranych przez EPFR wynika z kolei, że od początku roku do końca czerwca z funduszy inwestujących na europejskich rynkach wschodzących wycofano 1,2 mld USD. Aktywa tej grupy podmiotów na koniec pierwszego półrocza wynosiły 29,3 mld USD. Dla porównania - w pierwszych sześciu miesiącach 2005 r. saldo wpłat i wypłat wyniosło 2,2 mld USD na plusie.

Wycofywanie kapitału zagranicznego z GPW szczególnie widoczne było między połową maja i połową czerwca, kiedy na fali obaw o przeciągnięcie cyklu podwyżek stóp procentowych w USA i spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego, inwestorzy sprzedawali aktywa na wszystkich rynkach wschodzących. W pięć tygodni WIG20 stracił na wartości. Był to największy spadek kursów od sierpnia 1998.

Jak to się stało, że mimo znaczącego odpływu pieniędzy inwestorów zagranicznych, indeks WIG20 - skupiający największe spółki - zyskał w pierwszym półroczu prawie 10 proc.? Głównie za sprawą rekordowego napływu środków do krajowych funduszy inwestycyjnych. Aktywa w zarządzaniu funduszy wzrosły w ciągu sześciu miesięcy 2006 r. z 61,4 do 77,3 mld zł (o 26 proc., jak podaje firma Analizy Online). Aktywa funduszy akcyjnych, które nawet wszystkie posiadane pieniądze mogą inwestować w akcje, zwiększyły się z 6,6 do 10,6 mld zł, funduszy zrównoważonych zaś (udział akcji w portfelu ok. 50 proc.) wzrosły z 11,4 do 17,4 mld zł, wreszcie funduszy stabilnego wzrostu (ok. 30 proc. akcji w portfelu) podskoczyły z 14,9 do 20,3 mld. Dodając do tego stały popyt ze strony krajowych funduszy emerytalnych, otrzymamy dość funduszy, żeby załatać dziurę po pieniądzach, które wypłacili inwestorzy zagraniczni.

Rekordowe zyski

Reklama
Reklama

Skąd tak duży popyt na akcje notowane na GPW ze strony krajowych podmiotów? Od 2003 r. zyski spółek z warszawskiego parkietu, szczególnie największych, regularnie się poprawiają. Praktycznie w każdym kwartale mieliśmy najwyższe w historii zyski banków. Z kolei hossa na rynku miedzi, któ-

ra przejściowo spowodowała wzrost ceny czerwonego metalu nawet do ponad 8 tys. USD za tonę, napompowała - również do rekordowych poziomów - zyski KGHM. Mimo że w trakcie majowo-czerwcowego odpływu pieniędzy z rynków wschodzących właśnie ta spółka ucierpiała najbardziej, kurs jej akcji wzrósł w pierwszym półroczu 73 proc. Była to największa zwyżka notowań w gronie giełdowych gigantów.

Spadające jeszcze w zeszłym roku (praktycznie na całym świecie) stopy procentowe spowodowały bezprecedensową hossę na rynku nieruchomości. O ile konsekwentne podnoszenie kosztów kredytu w niektórych gospodarkach (np. w USA) schłodziło już koniunkturę, to w Polsce wciąż jeszcze ceny rosną. Jednym z beneficjentów tej sytuacji są firmy deweloperskie. Obydwie notowane na GPW spółki, których głównym przedmiotem działalności jest organizacja inwestycji na rynku nieruchomości - GTC i Echo Investment - zanotowały w pierwszym półroczu 2006 r. najwyższe kursy w historii. Wzrost kursu o 53,2 proc. zapewnił GTC drugie miejsce w kategorii największych spółek, Echo (zwyżka kursu o 60,3 proc.) natomiast - ze względu na niższą wartość rynkową - znalazło się w zestawieniu średnich przedsiębiorstw. Trzy kolejne miejsca pod względem wzrostu kursu w pierwszym półroczu zajęły banki - najwięcej, bo o ponad jedną trzecią, podniosły się notowania najszybciej rozwijającego się w grupie gieGetinu.

Znacznie drożej

niż przed rokiem

Istotnych informacji o tempie wzrostu kursów w pierwszych miesiącach 2006 r. dostarcza prześledzenie rocznych zmian notowań największych spółek. Okazuje się, że w pierwszym półroczu akcje KGHM były droższe o 186 proc. niż przed rokiem. To trochę bardziej pozwala zrozumieć, dlaczego majowo-czerwcowa korekta na rynku akcji była tak gwałtowna oraz dlaczego inwestorzy zagraniczni zdecydowali się zrealizować zyski i wycofać z warszawskiej giełdy. Trzycyfrowe tempo wzrostu utrzymywały także walory GTC, Getinu, TVN i Banku Millennium. Średnia dla wszystkich 16 firm uwzględnionych w zestawieniu wyniosła 65 proc. (bez Borsodchemu 70 proc.). Ponieważ tempo poprawy zysków w większości dużych spółek było wolniejsze od dynamiki wzrostu kursów, trzeba liczyć się z niebezpieczeństwem powtórzenia gwałtownych spadków notowań.

Reklama
Reklama

Interesująco przedstawia się też porównanie kursów na koniec czerwca 2006 r. z notowaniami na koniec pierwszej giełdowej sesji. Okazuje się, że większość dużych spółek mogłaby służyć przykładem na poparcie tezy o opłacalności długoterminowego inwestowania w akcje. Skrajne stopy zwrotu (najwyższe i najniższe) należą do banków - z jednej strony mamy efektowne zwyżki BZ WBK i BRE Banku, z drugiej Kredyt Bank i ING BSK notowane są poniżej kursów sprzed lat. Jednak przynajmniej ING jest usprawiedliwiony - akcje ówczesnego Banku Śląskiego sprzedawane były w ofercie publicznej po 50 zł, natomiast na giełdzie zadebiutowały na szczycie hossy w 1994 roku po 675 zł. Spośród firm produkcyjnych najwyższą długoterminową stopę zwrotu ma KGHM, ale suche 360 proc. w ciągu 9 lat pobytu na giełdzie przedstawia rzeczywistość w sposób nadmiernie chyba uproszczony. W tym czasie notowania spółki, której zyski są silnie uzależnione od tempa wzrostu gospodarczego na świecie, znacznie się zmieniały. Nim w 2003 roku zaczęła się hossa, ich kurs spadł z ponad 30 do poniżej 10 złotych.

Pierwszy decyl dominuje

Wartość rynkowa 25 największych firm notowanych na GPW na koniec 2005 r. wynosiła 331 mld zł. Kapitalizacja wszystkich przedsiębiorstw zamykała się kwotą 394 mld zł, więc na 10 proc. spółek przypadało aż 85 proc. wartości całej giełdy.

>Dominacja największych firm nie jest tak wyraźna pod względem obrotów - na 25 spółek przypadło 2/3 giełdowego handlu. Najwyższe obroty przypadły na akcje KGHM (80 mln średnio na sesję, liczone pojedynczo), PKN Orlen (76,2 mln zł), TP (58,6 mln zł) oraz PKO BP (39 mln zł).

Piąte miejsce w tej klasyfikacji przypada Biotonowi, który na koniec 2005 r. zaliczał się jeszcze do grupy średnich firm.

56,7 mld zł - to wartość rynkowa austriackiego banku BACA (na koniec czerwca 2006 r.) największej spółki notowanej na GPW

Reklama
Reklama

37 mld zł - to wartość rynkowa PKO BP (na koniec czerwca 2006 r.) największej krajowej spółki notowanej na GPW

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama