Fakt, że WIG20 zbliżył się do majowego szczytu, to naprawdę duże osiągnięcie, biorąc pod uwagę to, że główne światowe indeksy mają przed sobą o wiele dłuższą drogę do pokonania tegorocznych maksimów. Wygląda na to, że polscy inwestorzy bardzo optymistycznie dyskontują możliwe zwyżki akcji na globalnych rynkach.
Na myśl nasuwa się terminologia znana z rynku futures - można w przenośni powiedzieć, że bardzo wzrosła baza między WIG20 a indeksami innych rynków (które dla naszej giełdy stanowią niejako punkt odniesienia).
Bez względu na to, czy polscy inwestorzy nie są zbyt optymistyczni w ocenie sytuacji, trzeba stwierdzić, że szanse na wzrost na świecie faktycznie się zwiększają. Wiarę w taki scenariusz dają formacje powstające od czerwca na wykresach głównych światowych indeksów. W przypadku amerykańskiego S&P 500 szanse na poprawę nastrojów daje odwrócona głowa z ramionami. Pierwszym ramieniem był lokalny dołek z końca maja, głową - wyraźne czerwcowe minimum, zaś drugim ramieniem - lipcowe minimum.
W piątek indeks pokonał linię szyi.
Potencjał wzrostowy wynikający z tej formacji jest na tyle duży,