Liczba otwartych kontraktów rosła od kilku dni, sugerując narastanie napięcia między bykami a niedźwiedziami. Ceny się zmieniały, ale każdy był pewny swego i nie zamierzał ustąpić. To pozwalało przypuszczać, że czeka nas spory ruch cen. Ktoś bowiem musiał się mylić i będzie wychodzić z rynku sam, potęgując ruch, przed którym ucieka. Wczoraj taki ruch mieliśmy. Od 11.00 LOP zaczęła spadać i obniżała się do samego końca notowań. Posiadacze długich pozycji powoli tracili cierpliwość i opuszczali okręt. Czy on już tonie? Chyba za wcześnie na takie wnioski w średnim terminie, choć w krótkim można już mówić o znaczniejszym osłabieniu. Ceny powróciły pod poziom lokalnego szczytu z połowy lipca br. Wczoraj nawet ta mała luka hossy z połowy ubiegłego tygodnia nie była zagrożona.

Wartość obrotu okazała się przyzwoita, ale z jedną istotną uwagą. Trzeba pamiętać, że w czasie sesji dokonano dwóch poważnych wymian na papierach TP i PKN o łącznej wartości przekraczającej 250 mln złotych. Zatem obrót wynikający z "czystego handlu" jest mniejszy.

Czy należy się tego spadku obawiać? W pewnym sensie tak, bo być może to początek ruchu, który może znieść całość wzrostu, który trwał przez ostatnie tygodnie, a w efekcie sprowadzić ceny do okolic dołka z połowy czerwca, a pewnie i niżej. Taki scenariusz jest możliwy, gdy za wiarygodne weźmiemy formacje klina zwyżkującego bądź diamentu, jakie można wykreślić na wykresach dziennych. Klin jest także widoczny na wykresie 60-minutowym. Jego dolne ramię ma dwie wersje. Wczorajsze osłabienie też wpisuje się w zachowanie obrotów, które sygnalizowało, że zwyżka jest ruchem podejrzanym, który pojawił się jakby na wyrost na siłę.

Niedźwiedzie niech jednak się za bardzo nie cieszą. O tym, czy faktycznie wspomniany duży spadek nas czeka, zadecyduje sam rynek i zaistnienie wiarygodnych sygnałów sprzedaży. Na razie odbiliśmy się od oporu. Owszem, to sygnał słabości, ale jeszcze nie poważny sygnał sprzedaży. Pierwszym, wstępnym, będzie wczorajsze zamknięcie pod poziomem szczytu z połowy lipca, ale bardziej wiarygodnym wydaje się zamknięcie luki hossy z okolic 3000 pkt (zwłaszcza dla graczy operujących w średnim terminie). Wcześniej mamy lukę z ubiegłego tygodnia, ale mały rozmiar nieco umniejsza jej znaczenie. Ciekawszym sygnałem jest kolejne przebicie średniej kroczącej.