- W najbliższych dniach rozpiszemy przetarg adresowany do banków komercyjnych na planowany na październik kredyt w wysokości 500 mln zł - poinformował nas Ireneusz Fąfara, wiceprezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. - Jestem przekonany, że nasze zadłużenie na rynku nie sięgnie planowanej na koniec roku kwoty 8,8 mld zł. Te 500 mln zł to nie żadna nagła potrzeba, ale raczej odnowienie istniejących linii kredytowych - dodał.
Zdaniem prezesa Fąfary, w tym roku ZUS raczej nie będzie potrzebował dodatkowego wsparcia z rynku, przekraczającego 0,7-1 mld zł.
Jak się dowiedzieliśmy, po pierwszym półroczu dług zaciągnięty przez ZUS w bankach komercyjnych sięgnął 5 mld 145 mln zł. Jeżeli sprawdzą się zapowiedzi, ten rok będzie kolejnym, w którym zakład pożyczy mniej niż wcześniej planował. Zadłużenie zakładu na koniec b.r. przekroczy 5 mld zł.
Ireneusz Fąfara tłumaczy, że mniejsze potrzeby kredytowe Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wynikają głównie ze wzrostu wpływów ze składek (wynik poprawy koniunktury gospodarczej) oraz dotacji przekazanej pod koniec ub.r. Resort finansów zasilił wtedy ZUS dodatkową kwotą przekraczającą 2 mld zł (dotacja została powiększona). Przedstawiciele ZUS zastrzegają jednak, że w przypadku wyraźnego spadku wpływów ze składek kolejnych kredytów w tym roku nie można całkowicie wykluczyć.
ZUS korzysta z kredytów komercyjnych m.in. w Pekao SA., PKO BP, BPH, BRE Banku i Citi Banku. Oprocentowanie oparte jest na stawce WIBOR. Zaciągnięcie kredytu przez ZUS uzależnione jest od zgody resortu finansów. Okres spłaty to najczęściej rok lub dwa lata. Koszty obsługi zadłużenia w bankach komercyjnych sięgają ok. 0,5 mln zł (w ub.r. - 523 mln zł). Na ten rok zaplanowano ok. 436 mln zł.