Grupa kapitałowa Ireny miała w II kwartale 14,7 mln zł przychodów. To o 17,7 proc. mniej niż przed rokiem. Do tego prawie pięciokrotnie powiększyła stratę netto (do 1,31 mln zł).

Na słaby wynik wpłynęła przede wszystkim częściowa zmiana profilu produkcji. Do tej pory Irena była jednym z największych producentów szkła kryształowego. Po przejęciu zaś pełnej kontroli nad drugim graczem tego segmentu, Hutą Violetta, grupa miała około 70 proc. rynku. Jednak w ciągu ostatniego półrocza sama huta szkła Irena ograniczała produkcję kryształów na rzecz formowanego ręcznie szkła sodowego. Zdaniem zarządu, to m.in. niższa sprzedaż kryształów niekorzystnie odbiła się na wynikach. Przychody w II kw. stanowiły 87,7 proc. wartości z I kwartału 2006 r. Poza tym niewielkie było zainteresowanie nowymi wyrobami ze szkła sodowego. Dodatkowo sprzedawano je po cenach znacznie niższych niż zakładano początkowo. - Okazało się, że obecnie trudno znaleźć klientów na szkło z wyższej i średniej półki - o ciekawym wzornictwie, dobrej jakości, ale i wyższej cenie - mówi Mariusz Ziółkowski, dyrektor finansowy Ireny.

Polacy w wyroby szklane zaopatrują się głównie w hipermarketach, którym zależy, by sprzedawać jak najtaniej. Dlatego spółka zaprzestała produkcji ręcznej. Kieliszki i szklanki ze szkła sodowego będzie wytwarzać wyłącznie automatycznie. Stąd inwestycja (2,5 mln euro) w linię produkcyjną włoskiej firmy Olivotto.

Jak twierdzi M. Ziółkowski, nadal ponad 50 proc. wartości sprzedaży Ireny będzie pochodzić z produkcji kryształów. W tej chwili jest to około 70 proc. Najwięcej tych wyrobów firma sprzedaje na rynku amerykańskim, więc obecny kurs dolara niekorzystnie wpływa na przychody z eksportu.