Notowany na giełdach warszawskiej i budapeszteńskiej węgierski koncern chemiczny BorsodChem zarobił w I półroczu tego roku tylko 32,2 proc. tego, co rok wcześniej. Spadek zysku netto do 2,59 mld forintów (12,4 mln dolarów) spółka tłumaczy znacznym osłabieniem się rodzimej waluty w stosunku do dolara i euro. Zarząd szacuje, że zwiększyło to wzrost kosztów jej kredytów (spółka jest zadłużona w walutach) o ok. 6,7 mld forintów (32,07 mln USD). Przychody ze sprzedaży grupy kapitałowej BorsodChemu wzrosły w porównaniu z ubiegłorocznymi o 36,7 proc., do 118,6 mld forintów (567,81 mln USD), głównie dzięki zwiększonym mocom produkcyjnym i rosnącemu popytowi. W mniejszym stopniu do zwyżki przyczyniły się wzrost cen produktów i konsolidacja przejętej w 2006 r. Petrochemii Blachowni.

Z zapowiedzi Janosa Illessy, wiceprezesa BorsodChemu, wynika, że nie należy liczyć na poprawę zysku netto i przychodów w trzecim kwartale, gdyż spółka będzie prowadziła zaplanowane wcześniej prace remontowe. Potrwają 2-3 tygodnie i spowodują przestoje w produkcji. Zdaniem wiceprezesa, wyniki grupy poprawią się w czwartym kwartale, co pozwoli na wzrost rocznych przychodów powyżej 1 mld USD. BorsodChem jest obecnie badany przez fundusz private-equity Permira. Ma on opcje na zakup ponad 48 proc. akcji chemicznej firmy. Fundusz zapowiada, że złoży ofertę zakupu wszystkich akcji BorsodChemu i, jeżeli uda mu się przejąć 90 proc. walorów, wycofa spółkę z giełd w Budapeszcie i w Warszawie.