Tempo wzrostu węgierskiej gospodarki wyniosło 0,9 proc. w stosunku do I kwartału i 3,6 proc. w porównaniu z II kwartałem 2005 r. - poinformował wczoraj urząd statystyczny. Roczna dynamika spadła z 4,6 proc. w pierwszych trzech miesiącach br. i była najmniejsza od I kw. 2005 r. Wskaźnik zaufania węgierskich konsumentów spadł w lipcu do poziomu najniższego od 10 lat. Spowolnienie gospodarcze i pogorszenie nastrojów są wynikiem zapowiedzianych przez rząd podwyżek niektórych podatków i zmniejszenia wydatków, co w sumie ma zahamować ciągłe powiększanie się deficytu budżetowego.
Schłodzenie koniunktury najbardziej widoczne jest w budownictwie, którego produkcja i w kwietniu, i w maju była mniejsza niż w tych samych miesiącach przed rokiem. Projekty budowlane zostały praktycznie wstrzymane, gdyż Węgrzy, spodziewając się spadku dochodów, zaczęli oszczędzać.
Koszty zmniejszania deficytu
Tempo wzrostu węgierskiej gospodarki wprawdzie nadal dwa razy szybsze niż w strefie euro, wyraźnie ustępuje dynamice rozwoju innych krajów, które też w maju 2004 r. przystąpiły do Unii Europejskiej. Ta dysproporcja zapewne będzie się powiększać, gdyż rząd premiera Ferenca Gyurcsanya zobowiązał się zmniejszyć deficyt budżetowy, obecnie największy w Unii Europejskiej w porównaniu z wielkością PKB. Taka strategia musi doprowadzić do spowolnienia wzrostu. Rządowe prognozy na przyszły rok przewidują zwiększenie PKB zaledwie o 2 proc., najmniejsze od 1996 r.
Jeśli nadal będzie ona rozwijała się szybciej niż w strefie euro, to tylko dzięki temu, że eksport zrównoważy drastyczny spadek popytu krajowego. Potwierdzają to wyniki produkcji przemysłowej, która w II kwartale rozwijała się w tempie 8,7 proc., w porównaniu z 8,8 proc. w takim samym okresie przed rokiem.