Nawet o 7,7 proc. spadały tuż po otwarciu piątkowych notowań akcje Della, największego na świecie producenta komputerów. Firma pociągnęła za sobą cały sektor zaawansowanych technologii. Inwestorzy mają twardy orzech do zgryzienia, bo ledwie w środę o świetnych wynikach finansowych informował arcyrywal Della, koncern Hewlett-Packard. Tymczasem Dell zanotował bardzo słaby kwartał. Zyski firmy obniżyły się o połowę, do 502 mln USD, a przychody wzrosły o zaledwie 5 proc. Nie wiadomo więc, czy to tylko Dell ma problemy (pogłębione jeszcze przez konieczność wymiany wybuchających baterii w laptopach i dotyczące księgowości śledztwo SEC), czy też trudniejsze czasy czekają także i inne firmy branży z komputerowej. Już od dłuższego czasu inwestycje w ich akcje nie należą do najtrafniejszych decyzji. Nasdaq Composite, wskaźnik rynku zaawansowanych technologii, od początku roku spadł o ponad 4 proc., podczas gdy wskaźnik szerokiego rynku S&P 500 wzrósł o 2 proc. W piątek za sprawą Della Nasdaq Composite osunął się na początku sesji o 0,6 proc. Przed głębszą przeceną rynek uchronił Microsoft, który poinformował o planach skupu akcji z rynku za 3,8 mld USD. Akcje informatycznego giganta z Redmond rosły o ponad 1 proc. Na szerokim rynku trudno było zaobserwować jednoznaczną tendencję. Po dwóch godzinach notowań średnia przemysłowa Dow Jones znajdowała się na poziomie z końca czwartkowej sesji. Na giełdach w Europie przeważały małe spadki, ale na przykład giełda w Londynie zakończyła dzień na 0,1-proc. plusie. Część inwestorów wstrzymała się z zakupami akcji po informacji z Chin, gdzie bank centralny dokonał drugiej w tym roku podwyżki stóp procentowych. Może to mieć negatywny wpływ na tempo rozwoju światowej gospodarki, co zaszkodziłoby przede wszystkim firmom uzależnionym od koniunktury, takim jak koncerny surowcowe. Dlatego staniały akcje spółek górniczych, m.in. Anglo American i Rio Tinto, i metalurgicznych,

takich jak Mittal Steel.