Ceny aluminium zaczęły wczoraj spadać w Londynie po opublikowaniu informacji tamtejszej giełdy metali, że monitorowane przez nią zapasy tego metalu wzrosły najbardziej od ponad 9 miesięcy. Kontrakt z dostawą za trzy miesiące staniał o 22 USD, 0,9 proc. do 2458 USD za tonę. Od początku roku aluminium zdrożało zaledwie o 8 proc., podczas gdy ceny niklu wzrosły w tym okresie bardziej niż dwukrotnie.
Ta stosunkowo niewielka zwyżka cen aluminium odzwierciedla obawy uczestników tego rynku o wzrost produkcji. I okazało się, że mieli rację i nie bez powodu wzrost cen aluminium pozostaje daleko w tyle za innymi metalami. Międzynarodowy Instytut Aluminium (IAI) poinformował o wzroście produkcji w pierwszych siedmiu miesiącach br. Zwiększyła się ona do 18,9 mln ton, a więc o 6,1 proc. w porównaniu z takim samym okresem ub.r. Najbardziej, bo o 18 proc., wzrosła produkcja aluminium w Chinach, które pod tym względem zajmują pierwsze miejsce na świecie - poinformował londyński instytut.
W rezultacie zapasy aluminium monitorowane przez Londyńską Giełdę Metali wzrosły wczoraj o 35 tys. ton, 5,2 proc., do 719375 ton. Był to ich największy wzrost od 17 listopada ub.r.
W trakcie dalszych notowań cena znowu nieco wzrosła i po południu za tonę aluminium
w kontraktach trzymiesięcznych płacono na Londyńskiej Giełdzie Metali 2480 USD, tyle samo, co na