- Firma, z którą, jak informowałem wcześniej, negocjujemy dużą umowę, nie zerwała kontaktów z naszą spółką. Rozmowy wciąż trwają i mam nadzieję, że w niedługim czasie będziemy mogli pochwalić się wspomnianym zleceniem - oświadczył Jerzy Krawczyk, prezes Tety.

Zapowiadana ponad miesiąc temu umowa (jej wartość pozostaje tajemnicą) ma mieć duży wpływ na tegoroczne wyniki wrocławskiej firmy, produkującej oprogramowanie do zarządzania firmą (ERP). Teta nie wykluczała, że po parafowaniu porozumienia zdecyduje się podnieść prognozę finansową na 2006 r. Zakłada, że przychody w tym roku sięgną 42 mln zł, a zysk netto 6,2 mln zł. To odpowiednio o 23 i 40 proc. więcej niż w 2005 r. Narastające po 2 kwartałach wpływy Tety wynoszą 17,17 mln zł (zmiana o 15 proc. rok do roku), a zysk netto 1,83 mln zł (prawie 10 proc.). To odpowiednio 40,8 proc. i 29,5 proc. rocznego planu. - Z związku z tym, że kontrakt opóźnia się, musimy ponownie przeanalizować zasadność podwyższenia rocznego planu - mówił J. Krawczyk. - Decyzję w tej sprawie podejmiemy do czasu opublikowania raportu półrocznego - uzupełnił. Powinien ukazać się 22 września.

Jeszcze większy poślizg (wynosi już cztery miesiące) dotyczy rozmów, które Teta prowadzi na temat przejęcia czeskiego producenta rozwiązań ERP. - Nasi partnerzy są dość trudnymi negocjatorami - przyznał prezes giełdowej firmy. Przejmujący chce kupić 100 proc. udziałów w czeskiej spółce. Po stronie sprzedającej jest jednak aż osiem osób fizycznych. Z każdą z nich Teta prowadzi osobne rozmowy. - Ich poglądy są niejednoznaczne - stwierdził J. Krawczyk. Nie wykluczył, że polska spółka będzie musiała lekko zmodyfikować swoje zamierzenia wobec przejmowanego podmiotu. - Być może dla dobra całej operacji zdecydujemy się rozłożyć ją na etapy. Na początku kupimy mniej akcji, a na pełną finalizację poczekamy jakiś czas - mówił J. Krawczyk. Odmówił ujawnienia szczegółów technicznych transakcji. Wiadomo jedynie, że budżet projektu będzie mieścił się w przedziale 10-15 mln zł.