Gospodarka światowa znajduje się w cyklu zaostrzania polityki pieniężnej a poszczególne kraje są w różnych fazach tego cyklu. W USA stopy procentowe podniesiono 17 razy do poziomu 5,25 proc. i chociaż ostatnie dane wskazują na koniec ponaddwuletniego okresu wzrostu stóp procentowych, to ciągle nie jest to jeszcze przesądzone. Japonia dopiero zainicjowała cykl, podnosząc stopy pierwszy raz od 6 lat do dodatniego poziomu 0,25 proc. W strefie euro stopy podniesiono czterokrotnie do 3 proc., a przed nami prawdopodobnie następne podwyżki rozłożone na kolejne kwartały. Podobny obraz rysuje się w pozostałych krajach europejskich oraz krajach naszego regionu. Wielka Brytania, Dania, Szwajcaria oraz Szwecja podnoszą oprocentowanie, podobnie jak Czechy, Węgry i Słowacja.
Rosnące stopy procentowe w strefie euro oraz w USA niejednokrotnie były przytaczane jako czynnik mogący mieć wpływ na podwyższenie stóp krajowych w wyniku zmniejszenia się dysparytetu oraz związanej z tym presji na osłabienie złotego. W dobie wysokiego stopnia globalizacji międzynarodowych rynków finansowych wzrost stóp procentowych głównie w USA miał bezpośredni, negatywny wpływ na notowania aktywów tzw. rynków wschodzących (w tym Polski), poprzez zmniejszenie względnej stopy zwrotu. W związku z odpływem kapitału na rynki o relatywnie wyższej atrakcyjności większość walut krajów wschodzących, włączając złotego, doświadczała okresów zwiększonej presji na deprecjację. Spadek wartości złotego przekłada się bezpośrednio na wzrost inflacji poprzez ceny importu. NBP szacuje, że 1 proc. deprecjacji oznacza wzrost inflacji o 0,25 punktu procentowego. Z tego punktu widzenia istotnie Rada Polityki Pieniężnej mogłaby obawiać się nadmiernej różnicy w stopach procentowych między Polską a tzw. rynkami bazowymi.
Jednak rozpatrywanie w podobnym kontekście, jak również ostatnio sugerowano, wzrostu dysparytetu podstawowych stóp między Polską a naszymi sąsiadami w regionie wydaje się nietrafione. Podwyżki stóp procentowych na Węgrzech i na Słowacji nie spowodowały wzrostu wartości walut tych państw, gdyż kompensowały one zwyżkę ryzyka politycznego i fiskalnego. Wpływ polityki monetarnej na wartość kursu walutowego ma raczej charakter krótkookresowy, o czym również świadczy fakt, że złoty pozostaje mocny, mimo znaczącego zawężenia się różnic w stopach procentowych, np. ze strefą euro.
Natomiast w dłuższej perspektywie to fundamenty makroekonomiczne decydują o kursie walutowym i polityce monetarnej.
Już od półrocza polska gospodarka doświadcza najniższych w historii podstawowych stóp procentowych, chociaż jeszcze nie tak dawno trudno było sobie wyobrazić, że ich poziom w USA może być wyższy niż w Polsce. Wysokie tempo wzrostu, spadające bezrobocie oraz niska inflacja dają zadowalający obraz fundamentów gospodarczych Polski.