W dniu wczorajszym miały się wydarzyć dwie ważne rzeczy. Obie są dla inwestorów kluczowe ze względu na podejmowane przez nich decyzje. Obie się wydarzyły, ale prawdę mówiąc przebieg kursów wskazuje na to, że faktycznie nic się nie stało. Jeszcze przed południem poznaliśmy dynamikę PKB Polski w II kw. 2006 r. Okazała się ona dobra. Dobry był także wzrost wydatków inwestycyjnych. Różnice między faktycznymi wartościami a prognozami nie były na tyle duże, by wywołać jakąś szczególnie żywiołową reakcję. Rynek, owszem, krótko po publikacji ruszył w górę, ale mówienie, że to jest skutkiem danych, byłoby nadużyciem. Zauważmy, że ta "reakcja" to głównie zakup wszystkich papierów wchodzących w skład indeksu, a więc osławione kosze. Takiego ruchu nie można traktować jako silny atak popytu.

Drugim wydarzeniem była także publikacja dynamiki PKB. Różnica polegała na tym, że był to PKB Stanów Zjednoczonych i była to już rewizja wstępnej wartości, jaką poznaliśmy kilka tygodni temu. Rewizja w gruncie rzeczy pomyślna. Okazało się, że PKB wzrósł szybciej niż wcześniej sądzono. Co ważniejsze, wskaźnik cenowy PCE, którym w swoich poczynaniach kieruje się FOMC, na poziomie core miał niższą wartość niż przy pierwszej publikacji. Także i tym razem reakcja była raczej wyciszona. Tu powodem były oczekiwania. Prognozowano, że rewizja będzie jeszcze korzystniejsza.

Między tymi dwoma wydarzeniami miało miejsce jeszcze jedno, które jednak nie zaprzątało głów inwestorów. Był to drugi dzień obrad Rady Polityki Pieniężnej. Nikt nie spodziewał się, że zapadną jakieś decyzje dotyczące stóp procentowych. Tak też się stało - stopy pozostały na tym samym poziomie.

Z technicznego punktu widzenia sesja była ciekawa. W czasie jej trwania doszło do wyjścia ponad poziom lokalnego szczytu z środy ubiegłego tygodnia. Tym samym doszło do negacji piątkowego wyjścia cen w dół. Mamy za sobą dwa dni wzrostów, więc pewnie przyszedł czas na korektę. Fakt, że udało się powrócić nad 3000 pkt, sprawia, iż test wsparcia na 2800 pkt znacznie się oddalił. Ceny mogą teraz nieco spaść, ale wygląda na to, że będziemy jeszcze świadkami akcji popytu. Jak głęboki może być spadek? Wzrost był tak szybki, że trudno znaleźć poziom, który mógłby uchodzić za wsparcie.

Pozostaje przyjąć, że na razie jest nim poniedziałkowy dołek.