Piątkowa sesja miała bardzo spokojny, wręcz nudny przebieg. Rynek wahał się bez wyraźnego kierunku w przedziale wyznaczonym przez końcówkę czwartkowej sesji. Aktywność inwestorów także była niewielka. WIG20 nawet nie próbował zanegować formacji objęcia bessy, która pojawiła się w czwartek. W związku z tym formacja ta nadal jest aktualna. Jej potwierdzeniem byłoby wybicie dołem z małej formacji prostokąta lub klina zniżkującego widocznej na wykresie intradziennym, obejmującej ostatnie godziny czwartkowej sesji i całą piątkową. Jej dolne ograniczenie znajduje się na poziomie 2955 pkt. Oprócz objęcia bessy za spadkami przemawia także opadający kanał trendowy, którego dolna linia biegnie przez dołki z 14 i 28 sierpnia, a górna przez szczyty z 9 i 31 sierpnia.
Gdyby WIG20 miał nadal poruszać się wewnątrz tego kanału, to w najbliższej przyszłości powinien spaść do jego dolnej linii, czyli nieco poniżej poniedziałkowego dołka. Poziom ten pokrywa się ze wsparciem ustanowionym przez dołek z 6 lipca i dolną połowę białego korpusu z tego samego dnia (około 2850 pkt). Później powinno nastąpić kolejne wahnięcie w górę. Scenariusz alternatywny dla spadku do dolnej linii kanału powinien zacząć się od wybicia górą ze wspomnianej intradziennej konsolidacji, której górne ograniczenie znajduje się w pobliżu 2975 pkt. Następnie indeks powinien przełamać górną połowę czwartkowej czarnej świecy i wybić się górą ze wspomnianego kanału trendowego. Byłaby to zapowiedź wzrostu porównywalnego z jego szerokością, która wynosi około 160 punktów. W takim wypadku WIG20 znalazłby się bardzo blisko szczytu z 31 lipca (3225 pkt). Jeśli chodzi o długoterminową prognozę, to nie ma zbyt wielu sygnałów, na których można by ją oprzeć. W miarę optymistycznie wygląda porównanie stosunkowo dynamicznego spadku z pierwszych dni sierpnia z późniejszym wolniejszym obsuwaniem się w kanale trendowym. Wygląda to, jakby potencjał spadkowy stopniowo się wyczerpywał. Niestety, wskaźniki mówią co innego - MACD i RSI potwierdziły ostatni dołek indeksu.