Miedź staniała w piątek po raz pierwszy w minionym tygodniu. Tym razem przyczyna był oczywista. W Chile zakończył się po 25 dniach strajk w kopalni Escondida, największej na świecie. W nocy z czwartku na piątek naszego czasu górnicy zdecydowali w tajnym głosowaniu o zaakceptowaniu warunków nowego kontraktu płacowego zawartego na 40 miesięcy. Obie strony - związki zawodowe i zarząd - trochę złagodziły swoje stanowiska z początku negocjacji i w rezultacie uzgodniono podwyżkę płac o 5 pkt proc. ponad poziom inflacji w Chile i jednorazową wypłatę po 16,6 tys. USD dla każdego pracownika. Tylko te nagrody będą kosztowały pracodawcę ponad 34 mln USD. Straty spowodowane wstrzymaniem wydobycia szacowano na 16 mln USD dziennie. Zysk netto spółki BHP Billiton, do której należy 57 proc. udziałów w kopalni Escondida, w I półroczu wyniósł ponad 2,9 mld USD i był trzy razy większy niż w takim samym okresie przed rokiem.

Na piątkową przecenę wpłynęły też niewątpliwie wiadomości o wolniejszym wzroście produkcji przemysłowej w Stanach Zjednoczonych i w strefie euro. Dla rynku metali takie dane oznaczają spadek popytu. Może on być jeszcze bardziej widoczny w najbliższych miesiącach, bo wskaźnik zaufania niemieckich przedsiębiorców spadł w sierpniu do poziomu najniższego od pięciu lat.

Pod koniec piątkowych notowań na LME kontrakty terminowe z dostawą za trzy miesiące kosztowały 7570 USD za tonę, o 130 USD, 1,7 proc. mniej niż na zamknięciu dzień wcześniej. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 7560 USD.