Wierzę w to, że firma przetrwa. Co więcej, w ciągu roku pokaże pierwsze zyski. Jeszcze szybciej znajdzie inwestorów strategicznych. Tak naprawdę jestem w niej tylko po to, aby uporządkować strukturę, przeprowadzić restrukturyzację i załatwić finansowanie. Gdybym nie wierzył w reinkarnację spółki, nie podjąłbym się kierowania nią - mówi Zdzisław Kondrat. Pełni funkcję prezesa od kilku dni. W piątek, po tym jak po raz pierwszy ujawnił na łamach "Parkietu" swoją strategię, kurs firmy wzrósł o ponad 70 proc. Obroty przekroczyły 12 mln zł. GPW wielokrotnie zawieszała notowania.
Zobaczył i uwierzył
- Od ponad roku kupowałem akcje Elektromontażu. Podczas pobytu w Rosji widziałem, jak spółka pracuje. Byłem pod dużym wrażeniem, jak radzi sobie na tym trudnym rynku. Uważam, że ma świetne zakłady produkcyjne. Natomiast warszawskie biuro i organizacja są, krótko mówiąc, "do wycięcia". To relikt - dodaje Kondrat.
Na pierwszy ogień pójdzie biuro w Warszawie. Kiedy to się stanie? - Błyskawicznie - mówi Z. Kondrat. - Aktualna siedziba kosztuje ponad 200 tys. USD rocznie. To są zbędne koszty. Mamy bardzo dużo własnych nieruchomości. Najprawdopodobniej siedziba zostanie przeniesiona do Wrocławia - mówi prezes Elektromontażu.
Trzech inwestorów