Rekord ceny ropy padł 8 sierpnia. Na londyńskiej giełdzie na zamknięciu notowań płacono wtedy za baryłkę aż 78,30 dolara. Od tego czasu minął ledwie miesiąc, a cena spadła o 14,5 procent. NaGwarantujęce dotychczas spore zyski papiery firm paliwowych od kilku dni zawodzę. £agodny "sezon huraganów"
i wzglźdny spokój na Bliskim Wschodzie obniżaję ceny ropy i kursy akcji spółek petrochemicznych rynkach innych surowców przeceny nie było. Ropa staniała dlatego, że znikło kilka przyczyn, dla których była tak droga.
Przed miesiącem w najlepsze trwały jeszcze walki miźdzy Izraelem a Hezbollahem. Całe południe Libanu okupowała izraelska armia, a rakiety utrzymywanej przez Iran islamskiej organizacji atakowały miasta i wsie w Izraelu. Każdy konflikt na Bliskim Wschodzie, a zwłaszcza zbrojny, niepokoi uczestników rynku paliwowego, bo z rejonu Zatoki Perskiej pochodzi ponad jedna trzecia ropy naftowej znajdującej się w światowym obrocie.
Tym razem szczególnie niebezpieczne dla ciągłości dostaw ropy było pośrednie zaangażowanie Iranu. Jego przywódcy nie ukrywali, że w razie rozstrzygnięcia niekorzystnego dla Hezbollahu gotowi są zablokować cieśninę Ormuz. Wystarczy do tego zatopienie trzech statków, a wtedy żaden tankowiec nie wypłynie z Zatoki Perskiej.
Tydzień po naftowym rekordzie weszło w życie zawieszenie broni i w Libanie skończyły się walki. Ropa staniała o 4 USD, ale na dalsze zniżki nie zanosiło się, bo wciąż realna była groźba Iranu. Tym razem dlatego, że zbliżał się termin ultimatum postawionego władzom w Teheranie przez ONZ. Do końca sierpnia Iran miał wstrzymać program wzbogacania uranu. Spór z Iranem, groźba nałożenia sankcji na ten kraj i opisanych już kroków odwetowych w największym stopniu przyczyniły się do tegorocznego wzrostu cen ropy.