Wiele wskazuje na to, że zgodnie z sezonowymi prawidłowościami wrzesień i październik znów przyniosę spadek. Z dotychczasowej historii WGPW wynika, że jego skala wynosiła w przeszłości z reguły minimum 10 proc. Przyjmując, że szczyt został ukształtowany 5 września, można założyć, że spadki zaprowadzę nas w przypadku indeksu WIG20 do poziomu co najmniej 2793 pkt. Dopiero po zakończeniu spadku powstałby bardzo dobry ze średnioterminowego punktu widzenia sygnał kupna. Przesłanki realizacji tego spadkowego scenariusza maję w dużej mierze charakter zewnętrzny.
Z ostatnich danych makroekonomicznych w USA wynika, że zarówno stan tamtejszego przemysłu, jak i usług jest na tyle dobry (zarówno "przemysłowy", jak i "usługowy" ISM powyżej granicznego poziomu 50 pkt), że oddala to nieco perspektywę zakończenia fazy zaostrzania polityki pieniężnej przez Fed. O pewnej słabości rynków światowych świadczy fakt, że reakcję na spadki cen ropy naftowej są również zniżki cen akcji. Tańsza ropa nie jest więc interpretowana jako sygnał antyinflacyjny, ale jako zwiastun pogorszenia koniunktury na rynkach wschodzących. W rezultacie cierpi na tym również polski rynek akcji. Oczywiście, z tego powodu pod szczególnie silną presję strony podażowej mogę znajdować się walory firm sektora paliwowego.
W ostatnich dniach doszło do osłabienia złotego, co wskazuje na odpływ kapitału zagranicznego zainteresowanego z reguły lokowaniem kapitału w segmencie walorów firm o największej kapitalizacji. W tej sytuacji wydaje się, że w najbliższych kilku tygodniach lepiej od blue chips zachowywać się powinny akcje spółek o małej kapitalizacji. Z kolei z branżowego punktu widzenia moją uwagę zwracają spółki telekomunikacyjne. Przykładowo, wskaźnik wyceny P/BV dla naszych ,,telekomów" (1,5) kształtuje się na poziomie znacznie niższym niż w strefie euro (2,2). Możliwe więc, że spadkową korektę inwestorzy giełdowi wykorzystywać będę właśnie do akumu-
lacji papierów z sektora telekomunikacyjnego czy szerzej nowej ekonomii.