Prezes NBP nie zamierza stawić się przed sejmową Komisją ?ledczą ds. Banków i Nadzoru Bankowego. Leszek Balcerowicz jest zdania, że jego obecność na przesłuchaniu 15 bm. stworzyłaby groźny dla polskiego systemu monetarnego precedens. - Każdy przyszły prezes NBP musiałby się liczyć z tym, że jeśli będzie się opierał politycznym naciskom na rozluźnienie polityki pieniężnej, to może zostać wezwany i poddany przesłuchaniom przez komisję śledczą powołaną z dowolnego powodu - tłumaczył w sobotę swoją decyzję L. Balcerowicz. Jego zdaniem, takie działania mogą doprowadzić do sytuacji, kiedy NBP będzie niezależny jedynie na papierze. Jednocześnie szef NBP twierdzi, że komisja nie powinna powoływać go na świadka przynajmniej do 21 bm., kiedy to Trybunał Konstytucyjny podejmie decyzję o tym, czy uchwała Sejmu z 24 marca, powołująca komisję do życia, była zgodna z konstytucją. - Jeśli Trybunał uzna, że powołanie tej komisji było zgodne z ustawą zasadniczą, to w uzgodnionym terminie stawię się na przesłuchanie - poinformował Balcerowicz. Jego decyzja spotkała się z krytyką polityków rządzącej koalicji.