Jutro będą przerwy w dostawach energii elektrycznej i gazu. W ten sposób związki zawodowe chcą zaprotestować przeciwko popieranej przez rząd fuzji państwowego koncernu Gaz de France z prywatnym Suezem.
Wartość planowanej transakcji wynosi 36 miliardów euro (45,6 miliardów dolarów). Rząd francuski zainicjował ten projekt w lutym, bo ba? się, że Suez zostanie przejęty przez w?oskiego Enela. Premier Dominique de Villepin chce, by we Francji powstała druga, obok Electricite de France, grupa energetyczna zdolna do rywalizacji z zagranicznymi konkurentami.
Aby fuzja Gaz de France z Suezem była możliwa do przeprowadzenia, parlament musi zgodzić się na obniżenie udziału państwa w akcjonariacie GdF do 34 proc., z obecnych 80 proc. Debata na ten temat rozpoczęła się w miniony czwartek i będzie kontynuowana w tym tygodniu.. Z sondażu, w którym uczestniczyło 60 proc. załogi Gaz de France, wynika, że 94 proc. ankietowanych sprzeciwia się fuzji z Suezem. Obawiają się utraty przywilejów przysługujących pracownikom sektora publicznego, a taki status mają obecnie. Załoga Gaz de France ma sojuszników w Zgromadzeniu Narodowym. Do projektu ustawy energetycznej zgłoszono już 137 449 poprawek. Na ich wydrukowanie zużyto 65 ton papieru.
Związkowcy uważają, że jeśli firma musi się wzmocnić, to niech połączy się z Electricite de France, firmą także kontrolowaną przez państwo francuskie. Olivier Pastre, profesor prawa na Uniwersytecie Paris VIII, ripostuje, że takie rozwiązanie nie jest możliwe z powodu stanowiska Komisji Europejskiej w sprawie konkurencji.
Bruksela dokonała analizy możliwych skutków fuzji Gaz de France z Suezem i sformułowała listę zastrzeżeń. Na odpowiedź czeka do 20 września.