Szykuje się kolejna odsłona konsolidacji światowego rynku giełdowego. Amerykańska giełda Nasdaq prowadzi rozmowy w sprawie przejęcia grupy OMX, skupiającej parkiety ze Skandynawii i krajów bałtyckich - takie pogłoski obiegły w ostatnich dniach europejski rynek finansowy.
Według anonimowych źródeł cytowanych przez agencje prasowe, rozmowy OMX z Nasdaqiem są dopiero na wstępnym etapie. Amerykanie są bowiem zainteresowani również zakupem London Stock Exchange (LSE). Wiosną zgromadzili 25 proc. akcji londyńskiej giełdy i to od powodzenia kolejnej próby jej przejęcia - muszą z tym poczekać do października - zależy decyzja w sprawie OMX. Inwestorzy jednak już dyskontują ewentualną transakcję: w piątek akcje OMX wzrosły o jedną dziesiątą, a wczoraj drożały o kolejne kilka procent.
Zainteresowani niczego nie chcą ujawniać. - Możemy tylko powiedzieć, że oczekujemy konsolidacji w sektorze. Powód jest taki, że duże obroty mogą przyciągnąć tylko giełdy dysponujące wydajnymi, drogimi systemami handlu. My trzymamy drzwi otwarte i chcemy mieć pewność, że będziemy mieć wyrobione dobre kontakty, kiedy okażą się one potrzebne - powiedział agencji Reutera szef rady nadzorczej OMX Olof Stenhammar. Rzecznicy Nasdaqa pogłosek nie chcieli komentować.
Fala konsolidacji wśród giełd wezbrała w ciągu ostatniego półtora roku. Oferty przejęcia giełdy w Londynie przedstawiło kilku zainteresowanych (m.in. niemiecka Deutsche Boerse), a New York Stock Exchange, rywalka Nasdaqa zza miedzy, porozumiała się w sprawie fuzji z paneuropejskim rynkiem Euronext, obejmującym m.in. rynki w Paryżu i Amsterdamie. Ta ostatnia transakcja ma się zmaterializować na początku przyszłego roku.
OMX jest wciąż niedużą giełdą w porównaniu z Euronextem czy LSE, mimo przejźć dokonanych przez Skandynawów - sojusz obejmuje teraz parkiety w Sztokholmie, Helsinkach, Kopenhadze, a także w stolicach trzech państw bałtyckich: Tallinie, Rydze i Wilnie. Swego czasu OMX deklarował udział w ewentualnej prywatyzacji warszawskiej GPW.