Bank Gospodarstwa Krajowego, który ma 9,88 proc. akcji Elektrociepłowni Będzin, i OFE Bankowy, do którego należy 4,39 proc. walorów, mogą wkrótce wprowadzić swojego przedstawiciela do rady nadzorczej. - Chciałbym wszystkich uspokoić. Spółka pracuje normalnie i nie ma konfliktu wśród akcjonariuszy. W pełni rozumiemy inwestorów mniejszościowych, którzy chcą mieć swojego przedstawiciela w radzie nadzorczej. Myślę, że niebawem będą go mieli - mówi Paweł Orlof, prezes EC Będzin.

EC Będzin jest kontrolowana przez niemiecką envia Energie, która ma 69,56 proc. akcji. Inwestorzy finansowi wystąpili o zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy i zażądali wyboru rady w drodze głosowania grupami. Liczyli, że uda im się wybrać jednego członka RN. Nie osiągnęli jednak celu. Na NWZA inwestorzy finansowi nie zgromadzili co najmniej 20 proc. głosów i walne zgromadzenie odstąpiło od wyboru nowej rady.

Po I półroczu Elektrociepłownia Będzin zarobiła "na czysto" 4,3 mln zł przy 59,3 mln zł skonsolidowanych przychodów. - W tym roku zarobimy co najmniej 5,5 mln zł, czyli tyle ile w ubiegłym roku - dodaje prezes. Jego zdaniem, nie widać żadnych zagrożeń do zrealizowania tych planów. Spółka na bieżąco kontroluje też swój limit uprawnień do emisji dwutlenku węgla. EC Będzin zarejestrowała się w krajowym systemie handlu uprawnieniami do emisji (KASHUE). - Wydaje się, że nie wykorzystamy całego limitu. To pozwoli nam w przyszłości być może odsprzedać część praw do emisji dwutlenku węgla. Trudno mi jednak ocenić, jak bardzo sama sprzedaż poprawi nasz wynik finansowy - wyjaśnia P. Orlof.

EC Będzin nie planuje przejścia z notowań jednolitych (podwójny fixing - red.) do notowań ciągłych. - To nasza świadoma decyzja ekonomiczna. Ten system notowań jest dla nas zdecydowanie tańszy- zapewnia prezes.

Wczoraj kurs spółki nie zmienił się i wyniósł 31 zł. Akcje są mało płynne. Z rąk do rąk przeszły 554 walory.