Między lipcem a wrześniem większość banków zdecydowała się na rozluźnienie wymagań wobec klientów, którzy ubiegają się o kredyt. Tak jest przynajmniej w przypadku chętnych na kredyt mieszkaniowy. Taki wniosek nasuwa się po przeanalizowaniu danych o maksymalnej wielkości kredytu dostępnego w poszczególnych bankach. Takie zestawienia regularnie przygotowuje firma pośrednictwa finansowego Expander.
Inne minimum
Pośrednik prezentuje dane o maksymalnej kwocie 20-letniego kredytu zarówno w złotych, jak i we frankach szwajcarskich dla czteroosobowej rodziny z zarobkami na poziomie 2,5 tys. zł miesięcznie. Okazuje się, że w przypadku kredytu w złotych dostępna dla takiego klienta kwota zwiększyła się średnio o 2,7 proc.
W niektórych wypadkach wzrost był jednak dużo większy. W Nordea Bank Polska taki klient może pożyczyć niemal 126 tys. zł, o 25,9 proc. więcej niż przed dwoma tygodniami. Z kolei w Banku BGŻ ten przykładowy klient może liczyć na 133 tys. zł kredytu, o 24,3 proc. więcej niż w lipcu. Te dwa banki nadal nie należą jednak do najbardziej "hojnych". Najwięcej jest gotowy pożyczyć Raiffeisen Bank (182 tys. zł), który wyprzedza PKO BP (174 tys.).
W jaki sposób bankowcy podnoszą lub obniżają wymagania wobec klientów? - Zmieniliśmy wymagania dotyczące tzw. minimum socjalnego. Chodzi tu o koszty, które są przez bank uwzględniane przy wyliczaniu zdolności kredytowej klienta. Nowe stawki (zróżnicowane w zależności od powiatu) zostały dostosowane do aktualnej struktury kosztów życia w poszczególnych regionach Polski - wyjaśnił poprawę sytuacji klientów w BGŻ Robert Rodek, dyrektor departamentu ryzyka kredytowego klientów detalicznych.