Istnieje szansa na to, że do końca 2006 r. zagraniczni inwestorzy ulokują w Polsce więcej pieniędzy niż ubiegłoroczne 7,7 mld dolarów. Ze wstępnych danych NBP za siedem miesięcy tego roku wynika, że napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych przyspieszył o ponad 10 proc. w stosunku do analogicznego okresu 2005 r. i wyniósł ok. 5,7 mld USD. Gdyby to tempo się utrzymało, to suma ulokowanych w Polsce środków mogłaby wynieść w 2006 r. ponad 8,5 mld USD.
Wstępne dane, publikowane przez departament statystyki NBP, opierają się na bilansie płatniczym Polski. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne są obliczane z uwzględnieniem zysków, które firmy ponownie wydają w Polsce, nie przeznaczając ich na dywidendy. NBP zastrzega zawsze, że po kilku miesiącach informacje dotyczące bilansu płatniczego mogą ulec korekcie.
Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych nie chce podawać, jakiego napływu kapitału spodziewa się dzięki koncernom z innych krajów ani ile projektów jest obecnie negocjowanych. Według przedstawicieli PAIiIZ, dane te muszą zostać objęte tajemnicą dla dobra przedsiębiorców. Za cel Agencja stawia sobie 10 mld dolarów bezpośrednich inwestycji zagranicznych.
O ożywieniu w napływie nowych inwestorów świadczyć może również wypowiedź ministra gospodarki Piotra Woźniaka. Ujawnił on niedawno, że jego resort i PAIiIZ negocjują z piętnastoma z firmami, z którymi w ciągu 2-3 miesięcy zostaną podpisane porozumienia. Przyciąganie kapitału ułatwić ma nowa ustawa o specjalnych strefach ekonomicznych.