Pomysł sprzedaży kolejnych akcji CEZ-u pojawił się, ponieważ - jak wyjaśniał w telewizji minister finansów Vlastimil Tlusty - czeskie państwo potrzebuje pieniędzy. Kwota, jaką przyniosłaby prywatyzacja, miałaby być wykorzystana do poprawy stanu finansów publicznych. Sprzedaż 16-proc. pakietu papierów nie pozbawi rządu wpływu na spółkę. Państwo, które kontroluje dziś ponad dwie trzecie kapitału CEZ-u, zachowa wciąż ponad 51 proc. akcji koncernu.
Nie można jednak przesądzać, czy do kolejnego etapu prywatyzacji dojdzie. Sprzeciwia się temu opozycyjna socjaldemokratyczna CSSD. Zdaniem jej przedstawiciela Bohuslava Sobotki, obecna sytuacja wcale nie sprzyja prywatyzacji.
Rozstrzygnięcie
w październiku
Decydująca dla sprawy będzie data 4 października, wtedy bowiem czeski parlament ma głosować nad wotum zaufania dla gabinetu Mirka Topolanka z liberalnej partii ODS. O przyszłości rządu, a co za tym idzie także o prywatyzacji CEZ-u, może zadecydować zaledwie jeden głos. W 200-osobowej izbie koalicja może dziś liczyć na równe 100 głosów, tyle samo ma opozycja.