Rosyjski producent aluminium RusAl i Glencore, szwajcarska firma handlująca surowcami, nie zgadzają się z wyceną SuAlu, kontrolowanego przez Wiktora Wekselberga, i żądają ograniczenia jego roli w nowym przedsiębiorstwie, które ma powstać z połączenia trzech koncernów - poinformował dziennik "Wiedomosti".

Według memorandum dotyczącego fuzji rosyjskich producentów aluminium i szwajcarskiej spółki, akcjonariusze RusAlu posiadaliby 64,5 proc. walorów giganta, 21,5 proc. papierów przypadłoby właścicielom SuAlu, a resztę kontrolowaliby udziałowcy Glencore. Podział papierów miał miejsce w momencie, gdy spółkę Wekselberga wyceniano na 5 mld USD. Jednak w ostatnim audycie w SuAlu stwierdzono, że zakłady firmy wymagają modernizacji. Na tej podstawie władze Glencore i RusAla uznały, że Wekselberg nie zasługuje na 21,5-proc. pakiet w mającym powstać aluminiowym gigancie. Zdaniem osoby związanej z transakcją, SuAl wart jest tylko 3 mld USD. Nie zgadzają się z tym analitycy, którzy szacują wartość koncernu na ok. 5 mld USD. Spory o cenę to niejedyne problemy, jakie stoją na przeszkodzie fuzji. Kością niezgody okazała się też sprawa przyszłego giełdowego debiutu połączonych koncernów.