PKP przekazało samorządom wzorce umów na dzierżawę dworców kolejowych. Spółka porządkuje strukturę swoich nieruchomości i chce, by kontrolę nad dworcami i przylegającymi do nich terenami kolejowymi przejęły władze lokalne. - Samorządy najlepiej znają potrzeby lokalne i są w stanie poczynić odpowiednie inwestycje, które je zaspokoją - mówi Jarosław Adwent, członek zarządu PKP. Warunek jest tylko jeden: przekazana nieruchomość musi dalej spełniać funkcję dworca kolejowego.
3 tysiące problemów
Kolej posiada 98,2 tys. nieruchomości o powierzchni ponad 107 tys. hektarów. Utrzymanie każdej z nich kosztuje, a dodatkowo spółka musi płacić od nich podatki. PKP nie stać na te wydatki (jej sytuacja finansowa jest trudna - na koniec roku strata spółki ma wynieść 410 mln zł, przy 663 mln zł w 2005 r. i 2,1 mld w 2004 r.) i obiekty niszczeją. Dlatego też spółka zdecydowała, że wydzierżawi ok. 3 tys. dworców kolejowych, z których tylko połowa jest obecnie czynna.
Pierwsze dwa dworce - w Będzinie oraz w Giżycku - już zostały przekazane samorządom. Władze tego drugiego miasta zainwestowały w modernizacje obiektu 1,2 mln zł. Wcześniej był on zdewastowany i odstraszał swoim wyglądem. Samorząd sam zgłosił się do PKP z propozycją remontu, jednak postawił warunek - nieruchomość musi zostać mu wydzierżawiona. Umowę w tej sprawie zawarto już w grudniu 2004 r.
W sierpniu br. PKP podpisało podobny dokument z władzami Będzina. Miasto wyłoży na modernizację dworca z własnej kieszeni 230 tys. zł. Po zakończeniu prac chce go wykorzystać komercyjnie.