W nocy z wtorku na środę kilkusetosobowe grupy demonstrantów starły się z policją przed siedzibą Partii Socjalistycznej. W zamieszkach zostało rannych ok. 50 osób. Niemal sto aresztowano.
W celu uspokojenia nastrojów wszystkie partie reprezentowane w parlamencie przyjęły wspólną deklarację, w której wzywają obywateli do prowadzenia dyskusji politycznej i jednoznacznego odrzucenia środków przemocy. Ale opozycyjna partia Fidesz ponowiła wczoraj apel o ustąpienie premiera Gyurcsanya i jego gabinetu. Fidesz domaga się utworzenia tymczasowego rządu technokratów, który zażegnałby "finansowy kryzys wywołany przez socjalistów".
Reakcja rynków
Wprawdzie węgierski kryzys ma charakter raczej polityczny, ale jest zbyt poważny, by uczestnicy rynków mogli być wobec niego obojętni. Forint nadal wczoraj tracił na wartości po największym od miesiąca spadku we wtorek. Za euro płaco po południu 274 forinty, w porównaniu z 272,8 na wtorkowym zamknięciu. Analitycy Credit Suisse oceniają, że gdyby doszło do dymisji rządu, to forint osłabnie do 280 za euro. Carlin Doyle z londyńskiego State Street Global Markets spodziewa się takiego kursu forinta pod koniec września ze względu na utrzymywanie się politycznej niepewności.
Węgierska waluta może stanieć jeszcze bardziej, jeśli pojawią się zapowiedzi zmian programu finansowego. Boją się tego analitycy agencji ratingowych. Wczoraj Fitch obniżył perspektywę węgierskiej oceny do negatywnej.