Reklama

Węgierski kryzys i tania ropa dołują młode rynki

Środa była drugim dniem spadków na budapeszteńskiej giełdzie. Nadal tracił też forint. Znowu doszło do starć demonstrantów z policją. Premier Gyurcsany powiedział, że nie będzie "tolerancji wobec awanturników"

Publikacja: 21.09.2006 08:41

W nocy z wtorku na środę kilkusetosobowe grupy demonstrantów starły się z policją przed siedzibą Partii Socjalistycznej. W zamieszkach zostało rannych ok. 50 osób. Niemal sto aresztowano.

W celu uspokojenia nastrojów wszystkie partie reprezentowane w parlamencie przyjęły wspólną deklarację, w której wzywają obywateli do prowadzenia dyskusji politycznej i jednoznacznego odrzucenia środków przemocy. Ale opozycyjna partia Fidesz ponowiła wczoraj apel o ustąpienie premiera Gyurcsanya i jego gabinetu. Fidesz domaga się utworzenia tymczasowego rządu technokratów, który zażegnałby "finansowy kryzys wywołany przez socjalistów".

Reakcja rynków

Wprawdzie węgierski kryzys ma charakter raczej polityczny, ale jest zbyt poważny, by uczestnicy rynków mogli być wobec niego obojętni. Forint nadal wczoraj tracił na wartości po największym od miesiąca spadku we wtorek. Za euro płaco po południu 274 forinty, w porównaniu z 272,8 na wtorkowym zamknięciu. Analitycy Credit Suisse oceniają, że gdyby doszło do dymisji rządu, to forint osłabnie do 280 za euro. Carlin Doyle z londyńskiego State Street Global Markets spodziewa się takiego kursu forinta pod koniec września ze względu na utrzymywanie się politycznej niepewności.

Węgierska waluta może stanieć jeszcze bardziej, jeśli pojawią się zapowiedzi zmian programu finansowego. Boją się tego analitycy agencji ratingowych. Wczoraj Fitch obniżył perspektywę węgierskiej oceny do negatywnej.

Reklama
Reklama

Drugi dzień z kolei spadał też indeks budapeszteńskiej giełdy. BUX tracił ponad 2,5 proc., bo staniały akcje 11 spośród 12 tworzących go spółek. Najbardziej, o 4,2 proc., przeceniono papiery firmy naftowej MOL.

Tania ropa i Tajlandia

Mniej, ale ponad 2 proc., traciły też wczoraj polskie spółki naftowe Lotos i PKN Orlen. Nie miało to, oczywiście, nic wspólnego z węgierskim kryzysem, natomiast było skutkiem spadku światowych cen ropy, które są najniższe od pół roku.

Do spadku zainteresowania papierami z kategorii emerging markets niewątpliwie przyczynił się też zamach stanu w Tajlandii, aczkolwiek tamtejszą giełdę zamknięto, a baht stracił do dolara 1,3 proc. Jednak indeksy największych giełd europejskich i amerykańskich wczoraj dość wyraźnie rosły, m.in. z powodu taniejącej ropy i spodziewanego wstrzymania się Fed z podwyżką stóp. Nie oznacza to jednak trwalszej tendencji odwrotu od emerging markets. Zbyt dużo było z tego regionu niepokojących informacji, by nie miały one negatywnego wpływu na giełdy, natomiast w fundamentach nic się nie zmieniło. Zaczęło się wszystko na Węgrzech i stamtąd powinien przyjść sygnał do uspokojenia sytuacji. Premier Gyurcsany zapowiedział, że nie będzie tolerował protestów ulicznych i potwierdził, że ma zamiar wdrażać reformy, które zapewnią zrównoważony rozwój gospodarczy.

Komentarz

Jerzy Boćkowski

Reklama
Reklama

"Parkiet"

Gyurcsany powinien odejść

za zaniechanie reform

Węgrzy wyszli na ulice, gdy ich premier przyznał,

że kłamał. Pewnie byliby mniej rozżaleni, gdyby rząd nie zapowiadał podwyżki podatków, redukcji zatrudnienia i likwidacji przywilejów socjalnych. Wszystko

to jest jednak konieczne do uzdrowienia finansów publicznych. Od lat deficyt sięgał na Węgrzech 10 proc. PKB, podnoszono płace w sektorze publicznym, hojnie z budżetu finansowano służbę zdrowia i budownictwo mieszkaniowe. W rezultacie zadłużenie przekracza

Reklama
Reklama

50 mld USD, a agencje ratingowe obniżają ocenę

wiarygodności węgierskich obligacji, co zwiększa koszty obsługi długu. Jedynym wyjściem jest więc jego

redukcja, co teraz będzie bardziej bolesne niż przed kilku laty. I dlatego Gyurcsany powinien odejść.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama