Firmy nie mają powodu do narzekania na koniunkturę. - Dynamika przemysłu, budownictwa i handlu wskazuje, że w III kwartale wzrost gospodarczy powinien być niezły. Co prawda nie będzie on już przyspieszał jak dotychczas. Sytuacja jest bliższa stabilizacji - powiedziała na spotkaniu z dziennikarzami Halina Dmochowska, wiceprezes GUS. W pierwszej połowie tego roku PKB był realnie o 5,4 proc. wyższy niż rok wcześniej.
Przedstawicielka GUS zwróciła uwagę na dobrą sytuację w inwestycjach. Już wcześniej wiadomo było, że wysoką dynamiką nakładów na środki trwałe mogły się pochwalić duże firmy, zatrudniające co najmniej 50 osób. Tam w I półroczu inwestycje były o 15,6 proc. większe niż rok wcześniej. Okazuje się, że jeszcze większe przyspieszenie nastąpiło w grupie mniejszych firm, zatrudniających 10-49 osób. - Szacujemy, że w tej grupie przedsiębiorstw dynamika wyniosła 20 proc. - stwierdziła H. Dmochowska.
Według niej, struktura inwestycji w mniejszych firmach wygląda inaczej niż w dużych przedsiębiorstwach. - Bardzo wysoki był tu udział nakładów na budynki, niższy na zakupy maszyn. W dużych firmach było odwrotnie - więcej przeznaczano na nakłady na maszyny - wyjaśniła Dmochowska.
Gospodarkę pcha do przodu również inny silnik - konsumpcja. Świadczą o tym dane o sprzedaży detalicznej. W sierpniu była ona nominalnie o 11,5 proc. większa niż rok wcześniej. To wynik nieco lepszy od oczekiwań rynkowych. Średnia prognoz analityków ankietowanych przez "Parkiet" wynosiła 11 proc. Szybko rosnące obroty handlu zwiększają się w tempie przekraczającym 10 proc. nieprzerwanie od lutego. To m.in. efekt dobrej sytuacji na rynku pracy.
Z prowadzonego raz na kwartał tzw. badania aktywności ekonomicznej ludności wynika, że stopa bezrobocia jest najniższa w tym dziesięcioleciu. W drugim kwartale wyniosła 14,1 proc. (stopa bezrobocia rejestrowanego jest wyższa - w sierpniu wynosiła 15,5 proc.). Liczba osób pracujących była w drugim kwartale o 3,7 proc. wyższa niż rok wcześniej. Zatrudnionych było 14,5 mln.