Ekonomiści obawiają się o kondycję gospodarki USA i zastanawiają się, jak deficyt będzie dalej wpływać na koniunkturę. - Stany Zjednoczone borykają się z bliźniaczym deficytem od wielu lat i rosną obawy, że deficyt osłabia gospodarkę - powiedział Augusto Lopez-Claros, główny ekonomista Światowego Forum.
W ubiegłym tygodniu ekonomiści banku inwestycyjnego Morgan Stanley ogłosili raport, z którego wynika, że, ich zdaniem, potencjał wzrostowy gospodarki USA spadł do 2,7 proc., z 3,5 proc. na początku dekady. Z ostatnich danych wynika też, iż słabnie tempo wzrostu wydajności amerykańskich pracowników, pogarsza się sytuacja na rynku nieruchomości, których ceny mają duży wpływ na wydatki konsumentów.
Wprawdzie Stany wciąż są oceniane jako najlepszy kraj do robienia biznesu, ale pod względem otoczenia ekonomicznego są dopiero na 69. miejscu. Po raz piąty z rzędu zanotują deficyt budżetowy, a deficyt obrotów bieżących w poprzednim kwartale był większy, niż prognozowano.
Na łączną ocenę USA miała też wpływ reakcja rządu po uderzeniu huraganu Katrina. Zachowanie władz wzbudziło wątpliwości co do ich skuteczności i wiarygodności. Stany gorzej niż inne rozwinięte państwa wypadły pod względem jakości systemu edukacji i ochrony zdrowia.
Zalety czołówki
- Czołowe lokaty Szwajcarii i krajów nordyckich dowodzą, że dobre instytucje i kompetentne zarządzanie w skali makro, w połączeniu ze światowej klasy systemem edukacji, orientacją na technologie i innowacje, to przynosząca sukcesy strategia zwiększania konkurencyjności w coraz bardziej złożonej gospodarce światowej - ocenił Lopez-Claros.