Dziś odbędzie się posiedzenie belgijskiego sądu, który rozpatruje skargę rządu polskiego w sprawie wyroku Trybunału Arbitrażowego z sierpnia ub. r. Wyrok mówił, że rząd polski, nie dotrzymując zapisów umowy prywatyzacyjnej PZU, naruszył polsko-holenderską umowę o wzajemnej ochronie inwestycji. Pozew do trybunału złożyło w tej sprawie Eureko (ok. 33 proc. akcji PZU) w 2002 r. Możliwe, że podczas dzisiejszego posiedzenia sąd nie zdecyduje, czy skarga polskiego rządu była zasadna. Podczas rozprawy na pewno dojdzie do przesłuchań przedstawicieli obu stron. Ile mogą potrwać, nie wiadomo. Prawdopodobnie jednak sędziowie nie wydadzą ostatecznego werdyktu, a jedynie ogłoszą termin kolejnej rozprawy.

Motywując złożenie skargi na częściowy wyrok trybunału, polska strona powołała się na zapisy umowy prywatyzacyjnej PZU. Mówią one, że wszelkie spory między Eureko a Skarbem Państwa (55 proc. akcji PZU) powinny być rozstrzygane przez sądy polskie. Wynika z tego, że międzynarodowy arbitraż nie jest właściwym miejscem do rozstrzygania sporu na temat prywatyzacji PZU. - Naruszając to zobowiązanie (Eureko - red.) okazało tym samym brak szacunku dla kraju, w którym chce prowadzić interesy. Eureko wybiórczo podchodzi do zapisów umowy prywatyzacyjnej, wybiera te z nich, które mu odpowiadają i odrzuca dla siebie niewygodne. Ministerstwo skarbu ma pełne prawo uznać, że roszczenia Eureko są nieuzasadnione - czytamy w oświadczeniu resortu skarbu z lipca tego roku.

Eureko, oddając sprawę do trybunału, nie zaskarżyło jedynie niedotrzymania zapisów umowy prywatyzacyjnej (mówiącej między innymi o wprowadzeniu PZU na giełdę). Powołało się na polsko-holenderską umowę o wzajemnej ochronie inwestycji. O naruszeniu tej właśnie umowy mówił częściowy wyrok trybunału.

Jeśli sąd nie przychyli się do skargi polskiego rządu, Trybunał Arbitrażowy rozpocznie drugą część postępowania. Dotyczyć ona będzie wysokości odszkodowania, jakie miałoby otrzymać Eureko z powodu niedotrzymania przez polski rząd zapisów polsko-holenderskiej umowy. Jeśli sąd stwierdzi, że trybunał nie powinien rozpatrywać sprawy PZU, sprawa znajdzie prawdopodobnie finał przed polskim wymiarem sprawiedliwości.

Równocześnie przed belgijskim sądem toczy się inne postępowanie. Strona polska złożyła pozew o wyłączenie ze składu trybunału jednego z arbitrów - Stephena Schwebla. Zarzuty dotyczyły braku bezstronności sędziego. Gdyby sąd uznał zasadność skargi polskiego rządu, nie uchylałoby to częściowego wyroku trybunału. Opóźniłoby natomiast drugą część postępowania arbitrażowego.