Rząd działał w trudnych, a chwilami bardzo trudnych warunkach, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że przez cały czas dotrzymywaliśmy słowa i realizowaliśmy program Polski solidarnej - tak premier podsumował sto dni swojego gabinetu. Jubileusz wypada w sobotę.
W lipcu, po pierwszym posiedzeniu Rady Ministrów pod swoim kierownictwem, Jarosław Kaczyński ponad półtorej godziny referował zamierzenia rządu. Tym razem szef rządu mówił zaskakująco krótko. Jako największe osiągnięcie wymienił projekt budżetu na przyszły rok. Ten sam, o którym ekonomiści mówią "nic nadzwyczajnego".
O samych planach na przyszłość premier mówił niewiele. Pytany, gdzie się podział program "Taniego Państwa", wskazał na reformy finansów publicznych, przygotowane przez wicepremier Zytę Gilowską. - To klasyczna zmiana, zmierzająca do potanienia państwa - stwierdził Jarosław Kaczyński. Przypomniał także, że za kilka dni wchodzi w życie ustawa o Krajowym Zasobie Kadrowym, dzięki której "administracja będzie nieco tańsza". Szef rządu nie chciał powiedzieć, kiedy można liczyć na reformę KRUS polegającą na różnicowaniu składek. - W obecnym kształcie koalicji będzie to trudne - stwierdził.
Dla J. Kaczyńskiego głównym priorytetem na przyszłość jest budowa normalnie funkcjonującego państwa. - Nam nie chodzi o konstruowanie żadnej utopii, o żaden cud, ale o przywrócenie elementarnych zasad moralnych - zastrzegł premier. Szef rządu nie chciał spekulować, jak trwała jest obecna koalicja.
Solidarna polityka przede wszystkim