Przewodniczący rządzącej partii MSZP Istvan Hiller twierdzi, że na kongresie socjalistów, który odbywa się w ten weekend, nie będą podejmowane decyzje w sprawie zmian na szczytach władzy. Tym samym MSZP spełni prośbę Ferenca Gyurcsanya, który przed głosowaniem nad wotum zaufania, prosił swoich klubowych kolegów o dwuletni kredyt zaufania. Jak poinformował w poniedziałek wiceprzewodniczący MSZP Ferenc Juhasz, premier przed ponad dwoma tygodniami stwierdził, że miarą popularności rządu będą wybory do Parlamentu Europejskiego w 2008 r. Szef gabinetu ogłosił, że jeżeli do tego czasu przeprowadzane przez niego reformy nie wydadzą satysfakcjonujących owoców, jest gotów ustąpić.
Demonstracje trwają
Węgrzy już od miesiąca domagają się ustąpienia Gyurcsanya. Zamieszki wybuchły w reakcji na nagranie z zamkniętego posiedzenia socjalistów, które przeciekło do publicznego radia. Premier mówił, że okłamywał społeczeństwo, by wygrać wybory. Protesty tracą jednak na sile. Pod parlamentem zbiera się ostatnio najwyżej po kilkaset osób z ultraprawicowych organizacji. W lokalnej prasie trwają spekulacje, czy nasilą się one 23 października w 50. rocznicę węgierskiego powstania przeciwko władzy sowieckiej. Wygląda jednak na to, że nic takiego nie będzie miało miejsca, bo Andras Takacs, lider Węgierskiego Narodowego Komitetu 2006, który kieruje teraz demonstracjami, chce porozumienia z policją. Ta z kolei zezwala na protesty w czasie uroczystych obchodów rocznicy, pod warunkiem że będą przebiegały spokojne.
Przewodniczący opozycyjnego Fideszu Viktor Orban wciąż ma nadzieję, że socjaliści stracą władzę w kraju w ciągu roku. W prawicowym dzienniku "Magyar Nemzet" w poprzedni weekend pisał, że jedyną kwestią jest to, "kiedy i w jaki sposób odejdą" ze sceny politycznej. Jego nadzieje są, ku uciesze inwestorów, raczej płonne, bo wszystko wskazuje na to, że opór społeczeństwa przeciwko Gyurcsanyemu słabnie. Orban publicznie podkreśla, że nie wspiera demonstrantów. We wtorek ogłosił jednak, że nie weźmie udziału w państwowych obchodach rocznicy powstania. Badania opinii publicznej przeprowadzone przez Media Centrum wskazują, że społeczeństwo wcale nie pragnie, by Orban przemawiał na uroczystościach. 57 proc. badanych uważa, że wystąpić powinien jedynie prezydent Laszlo Solyom.
"Fidesz jest podobny