Wyniki czeskich wyborów do samorządów i senatu, które odbyły się w weekend, nie były zaskoczeniem. Rządząca partia Mirka Topolanka w pierwszej turze wyborów do izby wyższej parlamentu (jedna trzecia senatorów jest wybierana co dwa lata na sześcioletnią kadencję) zdobyła najwięcej głosów w 26 z 27 okręgów wyborczych. Centroprawica ma więc spore szanse, by za tydzień ostatecznie przypieczętować zwycięstwo, zapewniając sobie konstytucyjną większość w izbie wyższej.
ODS obsadzi swoimi ludźmi również najwięcej miejsc we władzach lokalnych, bo partię poparło 32,2 proc. Czechów. CSSD zdobył 16,7 proc., a komuniści z KSCM 10,8 proc. głosów. Do władz samorządowych wejdą również chrześcijańscy demokraci z KDU-CSL i Zieloni.
Inwestorzy pozytywnie, choć w umiarkowanym stopniu, zareagowali na wyniki wyborów. Czeski pieniądz podrożał wczoraj o 0,1 proc. w stosunku do wspólnej waluty i za euro trzeba było zapłacić 28,3 koron. Indeks praskiej giełdy PX wzrósł o 0,6 proc. - Nie oczekujemy natychmiastowego przełożenia rezultatów głosowania na sytuację na rynku finansowym. Ponieważ wyniki wyborów były zgodne z oczekiwaniami, rośnie przewidywalność polityki, co w długim okresie będzie mieć znaczenie - mówi Pavel Mertlik, główny ekonomista w praskim oddziale Raiffeisenbanku. - Gdyby ODS przegrał, rynek z pewnością źle zareagowałby na taką informację - twierdzi Pavel Sobisek, analityk CSOB.
Wyniki wyborów lokalnych i do senatu nie zlikwidują jednak impasu w czeskiej polityce, która cierpi ze względu na równy podział miejsc w izbie niższej między dwie przeciwne opcje polityczne (rządzący ODS wraz ze sprzymierzonymi partiami ma 100 mandatów - tyle samo co komuniści razem z socjalistami). Zdaniem ekspertów, kraj, którym od czerwca rządziły już dwa gabinety, a trzeci powstaje, jest teraz mimo wszystko w nieco lepszej sytuacji. - Jesteśmy o krok bliżej przyspieszonych wyborów i stabilnego rządu - twierdzi Ales Michal z Raiffeisenbanku. Inwestorzy nie mogą się doczekać, kiedy poznają ostateczny kształt budżetu na przyszły rok. Wciąż nie ma pewności, jak będzie wyglądać kodeks pracy po reformie ani w jaki sposób będą monitorowane przepływy finansowe.
CTK