Jak tak dalej pójdzie, to Komisji Nadzoru Finansowego grozi prawdziwy exodus doświadczonych pracowników. Urząd KNF do dziś nie ma statutu. To oznacza, że nie ma struktur, a w związku z tym nie ma dyrektorów, naczelników.
Osoby, które wcześniej kierowały pracami departamentów i wydziałów zlikwidowanej KPWiG, niecierpliwie czekają na nowe nominacje. Wiele z nich równocześnie zastanawia się nad ofertami, które napływają z sektora prywatnego. - Najbardziej doświadczone osoby mogłyby tu zarabiać od dwóch do trzech razy więcej. Musiałyby jednak spędzać w pracy dużo więcej czasu - ocenia prezes jednej z większych instytucji finansowych, działających na rynku kapitałowym.
Jak dotychczas zamiar odejścia z komisji zgłosiło ośmiu byłych pracowników KPWiG (nie pytaliśmy o Komisję Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, której kompetencje też przejęła KNF). Jedną z takich osób jest Marcin Stronk, który ostatnio był zastępcą dyrektora departamentu instrumentów finansowych (zatwierdzał prospekty emisyjne). Od listopada będzie pracownikiem CA IB Financial Advisers.
Z informacji "Parkietu" wynika, że także Jarosław Ostrowski, dyrektor departamentu instrumentów finansowych, oraz kilku innych wysokich urzędników dawnej KPWiG otrzymało ostatnio oferty przejścia do biznesu. Ci, do których dotarliśmy, nie chcieli tego komentować.
Tylko w pierwszej połowie bieżącego roku, m. in. w obawie przed łączeniem się nadzorów, z KPWiG odeszło 19 osób (20 w całym 2005 r.). Kilkunastu pracowników o bardzo wysokich kwalifikacjach straciła też KNUiFE.