Ubiegły tydzień przyniósł nam kolejne udane debiuty spółek z rynku pierwotnego, a w zasadzie jednej spółki z rynku pierwotnego i czeskiego CEZ-u, notowanego już na praskiej giełdzie. W dalszym ciągu dużym powodzeniem cieszą się spółki budowlane, szczególnie deweloperzy, stąd tak udana inauguracja Domu Development. Inwestorzy widzą w tym segmencie jeszcze duży potencjał, stąd informacje (lub plotki) o wejściach na parkiet innych deweloperów, poprzez spółki już notowane na parkiecie, są przyjmowane z wielkim entuzjazmem (patrz: Energopol, Atlantis). Balon "budowlany" jest pompowany, ale patrząc na rynek nieruchomości w innych krajach, można postawić tezę, że w Polsce dopiero boom się rozpoczął i jeszcze daleko do jego zakończenia. Polskie społeczeństwo coraz bardziej bogaci się, nowych budów nie przybywa, więc ceny nieruchomości powinny dalej rosnąć. Szał zakupów na rynku pierwotnym trwa w najlepsze. Inwestorów nie interesuje profil działalności spółki czy oferowana cena, stąd firmy ustalają ceny emisyjne na górnych poziomach widełek. Dobrą koniunkturę nakręcają banki, pożyczając klientom pieniądze na zakup akcji, co doprowadza do gigantycznych redukcji. Wszyscy są zadowoleni: spółka - bo uplasowała emisję, banki - bo mają odsetki od kredytu, klienci - bo kupili więcej akcji za swoje pieniądze. To kto w końcu stracił? No, właśnie, warto byłoby policzyć koszt kredytu, czy aby na pewno zarobiliśmy na tej inwestycji. Moda na rynek kapitałowy jest poważnym zagrożeniem dla hossy. Pojawiło się na parkiecie dużo nowych, mało doświadczonych inwestorów. Łatwo jest, niestety, nimi manipulować, stąd normą na giełdzie są w ostatnim czasie bardzo spektakularne i nie mające podstaw fundamentalnych wzrosty mniejszych firm. Dużymi spółkami zainteresowanie jest okresowe, a selektywne korekty na poszczególnych akcjach sprawiły, że WIG20 utknął między 3100 a 3200 punktów. Słabość WIG20 jest zadziwiająca, zważywszy że mamy dobrą koniunkturę na rynkach zagranicznych, szczególnie na rynku amerykańskim. Sądzę więc, że w dalszym ciągu większym zainteresowaniem będą się cieszyły spółki z MIDWIG-u. Dlaczego? Bo można na nich więcej zarobić.