Pozew wpłynął do sądu 16 października. Były szef PZU Życie złożył go przeciwko Skarbowi Państwa oraz Eureko i Bankowi Millennium. Bank siedem lat temu, pod nazwą BIG Bank Gdański, kupił wraz z Eureko 30 proc. akcji PZU za ok. 3 mld zł. Niezgodność tej umowy z prawem stwierdziła sejmowa komisja śledcza. Poparły ją wszystkie kluby parlamentarne.
Nie znamy
uzasadnienia pozwu
Mimo jednomyślności Sejmu, resort skarbu waha się, czy wystąpienie do sądu z wnioskiem o unieważnienie prywatyzacji będzie dla Polski opłacalne. Grzegorz Wieczerzak taki pozew złożył, ale to nie znaczy, że proces się odbędzie. Sąd musi najpierw uznać powództwo za zasadne. Będzie to o tyle trudne, że były szef PZU Życie nie jest stroną umowy prywatyzacyjnej. - Oczywiście, teoretycznie każdy może złożyć do sądu dowolny pozew - mówi Tomasz Kudelski, prawnik z kancelarii Grynhoff, Woźny i Wspólnicy. - Składający pozew musi mieć jednak interes prawny, by sąd mógł merytorycznie rozpatrzyć powództwo. Nie znam co prawda treści pozwu, ale trudno wskazać, jaki interes prawny w unieważnieniu umowy prywatyzacyjnej może mieć Grzegorz Wieczerzak. Nie jest zainteresowany w sprawie ani jako osoba prywatna, ani jako były prezes, ani nawet, gdyby występował jako akcjonariusz PZU - tłumaczy mec. Kudelski. Jak wyjaśnia, jeśli w spółce jest kilku akcjonariuszy i dwóch z nich zawiera między sobą umowę sprzedaży akcji, to ewentualny interes prawny w unieważnieniu umowy miałoby jedynie tych dwóch akcjonariuszy bądź spółka. Pozostali akcjonariusze już nie. - Tak wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego - twierdzi Tomasz Kudelski.
Jak Wieczerzak uzasadnił wniosek, na razie się nie dowiemy. Treści pozwu nie chce bowiem, przynajmniej do czasu uzupełnienia braków formalnych (Wieczerzak nie opłacił wpisu sądowego), ujawnić Sąd Okręgowy.